Sejm przyjął we wtorek ustawę wyrażającą zgodę na ratyfikację decyzji o zwiększeniu zasobów własnych UE, którą w większości poparli posłowie klubu PiS, Lewicy i Koalicji Polskiej-PSL. Przeciw była Solidarna Polska i Konfederacja. Klub Koalicji Obywatelskiej, poza jednym posłem, wstrzymał się od głosu. Wcześniej Sejm odrzucił zgłoszone do projektu przez KO i PSL poprawki, m.in. dotyczącą wprowadzenia do ustawy preambuły.

Reklama

Będą poprawki

Kosiniak-Kamysz w Onet Rano zapowiedział, że w Senacie PSL na pewno będzie zgłaszać poprawki do ustawy ratyfikującej ws. Funduszu Odbudowy.

Zgłosimy np. bardzo ważną preambułę, która mówi o transparentności wydawania tych środków, o tym, żeby trafiały do wszystkich wspólnot lokalnych, żeby były rozdysponowane na podstawie działań demokratycznego państwa prawa, a nie widzimisię kogokolwiek - mówił Kosiniak-Kamysz.

Dodał, że PSL chce, aby zapisano deklarację dotyczącą wartości i tego, że fundusze europejskie mają trafiać m.in. na ochronę zdrowia, środowiska, edukację.

"Źle się stało"

Szef PSL przekonywał również, że do Krajowego Planu Odbudowy wysłanego do Brukseli będzie można wnosić poprawki. Poprawki będzie można wnosić do 2023 r., Komisja Europejska będzie zgłaszała swoje uwagi, na które my jako państwo członkowskie będziemy odpowiadać, to jest dokument, który może ulegać radykalnym zmianom - powiedział Kosiniak-Kamysz.

W kontekście głosowania nad ustawą ratyfikacyjną, lider PSL mówił, że źle się stało, że doszło do podziału opozycji i chciałby, aby zakończyła się wojna między PO i Lewicą.

Spróbujmy ułożyć relacje w opozycji na nowo, to jest moja propozycja do wszystkich - do Szymona Hołowni, do Lewicy, do PO. Szukajmy tego, co wspólne - apelował Kosiniak-Kamysz.

"Optymalny plan" Jarosława Kaczyńskiego

W kontekście porozumienia PiS z Lewicą ws ustawy ratyfikacyjnej, szef PSL ocenił, że takim ruchem prezes PiS Jarosław Kaczyński zrealizował optymalny plan dla siebie i swojej partii. Mógł - jak mówił Kosiniak-Kamysz - przeprowadzić spokojnie ustawę ratyfikacyjną, a jednocześnie nie ryzykował przepływem elektoratu do zupełnie innej światopoglądowo Lewicy.

Kosiniak-Kamysz mówił, że przy okazji sprawy ustawy ratyfikacyjnej opozycja nie wykorzystała "szansy na sprawczość". Przekonywał też, że ostatnie wydarzenia w Sejmie zamykają dyskusję nt. ewentualnych wcześniejszych wyborów, takich nie będzie.

Szef PSL dodał, że trudno przed następnymi wyborami mówić o jakiejkolwiek jednej liście. Te marzenia np. wiceszefa PO Rafała Trzaskowskiego trzeba między bajki włożyć, że jakaś jedna wspólna lista będzie. Bo jeżeli w sprawie europejskiej nie byliśmy w stanie utrzymać solidarności, bo nie będzie żadnej wspólnej listy - powiedział Kosiniak-Kamysz.

Przekonywał też, że jeśli cała opozycja "nie ogarnie się", to będzie trzecia kadencja dla PiS.

Reklama