Dziennik Gazeta Prawana logo

Oficer ze skazą dba o uczciwość strażników

24 października 2008, 01:42
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Nad uczciwością 16 tysięcy polskich strażników granicznych czuwa człowiek, który dwukrotnie był bliski dyscyplinarnego zwolnienia z policji - ustalił DZIENNIK. Pułkownik Mirosław Hakiel to były oficer Centralnego Biura Śledczego, który brał udział w jednym z najpoważniejszych skandali w historii polskiego FBI. W jego efekcie zginęły dwie osoby.

Hakiel jest członkiem ekipy, która rok temu przyszła do Straży Granicznej po wygranych przez Platformę Obywatelską wyborach. Został szefem prestiżowego Zarządu Spraw Wewnętrznych (ZSW). Spływają do niego informacje o korupcyjnych podejrzeniach wobec funkcjonariuszy SG. "Podpisem uruchomia całą machinę, czyli zakłada podsłuchy, podejmuje obserwację lub też... kieruje informację do archiwum" - tłumaczy oficer SG.

Ta władza została powierzona funkcjonariuszowi, którego uczciwość w przeszłości kwestionowali przełożeni. Chodzi o epizody z jego kariery w policji, w której pełnił wysokie stanowiska - m.in. naczelnika CBŚ w Rzeszowie i Krakowie.

Właśnie okres służby w krakowskim CBŚ rzuca najbardziej niekorzystne światło na osobę Mirosława Hakiela. Latem 2006 r. w jednej z krakowskich restauracji 48-letni Adam B. zastrzelił swoją byłą konkubinę i jej ojca, a kolejną osobę ciężko ranił. Broń posiadał legalnie. "Pozwolenie zawdzięczał wstawiennictwu CBŚ, m.in. Hakielowi. Opiniując wniosek, zataili fakt, że jest bandytą i jednocześnie ich tajnym współpracownikiem" - tłumaczy oficer KGP.

Skandal kosztował utratę stanowisk przez pięciu policjantów, w tym samego Hakiela. DZIENNIK ustalił treść tajnego raportu stworzonego wtedy przez jego przełożonych. Ujawnili oni, że bez konkursu zatrudnił jako osobistą sekretarkę młodą kobietę, która miała związek z krakowskim światem przestępczym, m.in. z samym mordercą Adamem B.

"Podejrzewaliśmy, że trafiła do nas, by wynosić informacje. Wbrew procedurom miała dostęp do najpilniej strzeżonych tajemnic, włącznie z planami tajnych operacji" - mówi oficer CBŚ.

Kontrolerzy stwierdzili również, że Mirosław Hakiel ponosił winę za bałagan panujący w jednostce. Ważne informacje o działaniach przestępców lądowały na dnie szaf, a sprawom nie nadawano biegu.

W niesławie zakończyła się też jego praca w częstochowskiej komendzie na początku lat 90. Wtedy podczas kontroli pokoju, który zajmował razem z policyjnym partnerem, znaleziono informacje o różnych nieściganych przestępstwach. "Partner, jako bardziej doświadczony funkcjonariusz, został wydalony z policji. Niedawno popełnił samobójstwo, gdy wyszły na jaw jego związki z mafią paliwową. Hakiel zapłacił wtedy przenosinami do innej jednostki" - wyjaśnia rozmówca DZIENNIKA.

Zdaniem szefa sejmowej komisji spraw wewnętrznych i administracji Marka Biernackiego (PO) ze względu na swoją przeszłość nie powinien on zajmować tak eksponowanego stanowiska. "Szefowie takich komórek jak zarząd spraw wewnętrznych powinni być krystalicznie czyści" - mówi Biernacki.

Mirosław Hakiel nie ma sobie nic do zarzucenia. Za pośrednictwem biura prasowego SG przekazał nam, że jego służba w policji przebiegała wzorowo.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj