Dziennik Gazeta Prawana logo

Media: Spłonęło siedmiu Polaków

9 listopada 2008, 13:35
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
drammen pożar
drammen pożar/Inne
Pojechali zarabiać na życie. Jednak saksy w Norwegii zakończyły się dla nich tragicznie. W miejscowości Drammen w pożarze drewnianego domu zginęło siedmiu Polaków z Płocka i jego okolic. Choć oficjalnie mówi się nadal o dwóch ofiarach, to norwescy dziennikarze mają pewne informacje. Wiadomo też o dwóch rannych Polakach, którzy trafili do szpitala.

>>>Tak wyglądał pożar, w którym zginęli Polacy

W trzypiętrowym domu w Drammen pod Oslo mieszkało 24 Polaków. Norweska policja nadal twierdzi, że przed żywiołem nie udało się uciec dwóm. Ale według "Gazety Wyborczej" sprawdziły sie najczarniejsze scenariusze. Pięciu Polaków, którzy do tej pory byli uznani za zaginionych także zginęło w płomieniach. Norwescy reporterzy dziennika "Aftenposten", z którymi rozmawiała "Gazeta Wyborcza" są pewni, że policja poda te informacje w poniedziałek.

Z płomieni wyszło bez szwanku 13 Polaków. W czasie pożaru w budynku przebywały najprawdopodobniej 22 osoby, bo dwóch mieszkańców wyjechało do Polski. "Przynajmniej dwie osoby odniosły poważne obrażenia, widzieliśmy, że jedna ma złamaną nogę, a druga uległa poparzeniom" - mówił "Gazecie Wyborczej" sąsiad Polaków, który widział pożar. Według MSZ jeden ranny jest w szpitalu w Drammen, drugiego przewieziono w stanie ciężkim do specjalistycznej kliniki w Bergen.

Pożar wybuchł o godzinie 5 nad ranem i zaskoczył Polaków we śnie. Przyczyny pojawienia się ognia na razie nie są znane. Uratowani twierdzą, że widzieli płomienie na parterze, niedaleko skrzynki z bezpiecznikami. Stąd podejrzenie, że pożar zaczął się od zwarcia. Policja ma jednak problemy z ustaleniem okoliczności tragedii, ponieważ ocaleli nie znają języka norweskiego. Dlatego teraz rozmawiają z nimi przez tłumaczy.

Skąd pochodzili Polacy? Według "Gazety Wyborczej" to mieszkańcy Płocka i okolic. Byli zatrudnieni w firmie Mikos Consens sp. z o.o., specjalizującej się w branży budowlanej i remontowej. Rekrutowało ich norweskie biuro pośrednictwa pracy Proffjobb. Właściciel firmy Andrzej Mikos był w budynku, kiedy wybuchł pożar. Uratował się skacząc z okna.

Od rana na miejscu tragedii jest polski konsul w Norwegii. "Gazeta Wyborcza" informuje także, że gotowość pomocy bardzo szybko zadeklarowała norweska Polonia. Ubrania i jedzenie zapewniły z kolei władze Drammen. Polacy, którzy przeżyli pożar są w hotelu First Hotel Ambassadeur w Drammen.

Informacje na temat poszkodowanych można uzyskać pod numerami: oraz

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj