O decyzjach tych poinformowano na stronie Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych. Z komunikatu wynika, że zastępca rzecznika Przemysław Radzik wszczął postępowania dyscyplinarne i przedstawił zarzuty popełnienia przewinień sędzi Morawiec i sędzi Barańskiej-Małuszek. Jego zdaniem niektóre czyny wypełniają znamiona przestępstwa.

Reklama

Radzik zarzucił gorzowskiej sędzi uchybienie godności urzędu poprzez ocenę sposobu działania Trybunału Konstytucyjnego w wydanym przez nią w kwietniu br. wyroku. Jak podano, sędzia Barańska-Małuszek, powołując się na orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPC) z maja br., zakwestionowała legalność wyboru sędziego TK Mariusza Muszyńskiego i określiła go mianem "dublera". W uzasadnieniu swojego orzeczenia sędzia wskazała, że skład TK orzekając z udziałem Muszyńskiego "był wadliwy, nieprawidłowy i nie można było go uznać za sąd ustanowiony zgodnie z ustawą". W związku z tym gorzowska sędzia przy wydawaniu wyroku zignorowała to orzeczenie TK.

Wyrok ETPC

W wyroku ETPC, na który w swoim orzeczeniu powołała się gorzowska sędzia, Trybunał uznał, że Polska naruszyła przepisy Europejskiej Konwencji Praw Człowieka w zakresie prawa do rzetelnego procesu sądowego. Sprawa rozpoznawana przez ETPC dotyczyła firmy, która pozwała Skarb Państwa, skarżąc wysokość odszkodowania z powodu zniszczeń na polu. Po wyrokach sądów niekorzystnych dla firmy sprawa trafiła do Trybunału Konstytucyjnego, który ją umorzył. Decyzję podpisał sędzia TK Mariusz Muszyński. Firma postawiła zarzut, że to, jaki skład sędziowski rozpatrywał jej sprawę, naruszało konstytucję i wniosła skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. ETPC przychylił się do jej argumentacji, uznając, że w Trybunale Konstytucyjnym orzekał sędzia, który nie miał do tego prawa i orzekł, że Polska powinna zapłacić firmie 3418 euro odszkodowania.

Drugi zarzut wobec sędzi Barańskiej-Małuszek dotyczy treści pisma, które sędzia ta wysłała do prezesa i wiceprezesa gorzowskiego sądu rejonowego. Według rzecznika dyscyplinarnego sędzia zawarła w piśmie manifest polityczny związanych z działalnością Ministra Sprawiedliwości. Chodziło o okoliczności odwołania, a następnie powołania nowego prezesa i wiceprezesa sądu w Gorzowie Wlkp.

Zarzuty wobec sędzi Morawiec

Zastępca rzecznika dyscyplinarnego postawił też zarzuty byłej prezes Sądu Okręgowego w Krakowie i prezes Stowarzyszenia Sędziów "Themis". Chodzi o sprawę, którą zajmowała się już Izba Dyscyplinarna SN, która ostatecznie nie wydała zgody na uchylenie sędzi immunitetu z uwagi na brak wystarczających dowodów w tej sprawie.

Reklama

Zarzuty rzecznika dyscyplinarnego są zbieżne do tych, które chciała krakowskiej sędzi postawić prokuratura. Zgodnie z nimi sędzia miała przyjąć wynagrodzenie za pracę na rzecz krakowskiego sądu apelacyjnego, której nie wykonała i nie miała wykonać. Zarzuty są związane też z podejrzeniem przyjęcia telefonu komórkowego w związku z wyrokiem wydanym przez skład orzekający pod przewodnictwem sędzi, korzystnym dla Marka B. oskarżonego o spowodowanie uszczerbku na zdrowiu swojej żony.

Sędzia Morawiec konsekwentnie nie zgadza się z tymi zarzutami. Jej zdaniem są one "całkowicie bzdurne i wyssane z palca". - Nie mam sobie nic do zarzucenia i uważam, że te ataki są elementem gry politycznej - mówiła w rozmowie z PAP.

Rzecznik sędziowskiego stowarzyszenia "Iustitia" Bartłomiej Przymusiński komentując przedstawione zarzuty dyscyplinarne powiedział, że działania rzecznika dyscyplinarnego są bezprawne. Przypomniał przy tym, że Izba Dyscyplinarna odmówiła uchylenia immunitetu krakowskiej sędzi. - W treści zarzutów pan Radzik wskazuje, że obie sędzie popełniły przestępstwo. A jednak wobec sędzi Beaty Morawiec odmówiono uchylenia immunitetu. Trudno sobie wyobrazić, żeby na tej samej podstawie prowadzić postępowanie. To wszystko sugeruje, że pan Radzik stawia się ponad Izbą Dyscyplinarną - mówił sędzia Przymusiński.