Dziennik Gazeta Prawana logo

Ksiądz zwyzywał policjantów. Trafi za kraty?

30 grudnia 2008, 16:25
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Roman K. - ksiądz, który w październiku zeszłego roku podczas eksmisji zbuntowanych betanek z klasztoru w Kazimierzu Dolnym zwyzywał policjantów i szarpał się z nimi, może za to drogo zapłacić. Do sądu wpłynął akt oskarżenia w tej sprawie. Znalazło się w nim siedem zarzutów. Ale wkrótce może być ich więcej.

Były franciszkanin, a był przywódcą zbuntowanych betanek z Kazimierza Dolnego. Jak pisał wtedy DZIENNIK, dla ponad 60 kobiet eksmitowanych z klasztoru Roman K. .

>>>Jak siostra i zakonnik opętali betanki

Prokuratura oskarżyła księdza o przebywanie na terenie klasztoru wbrew woli właściciela i wyrokowi sądu. Roman K. miał też naruszyć nietykalność cielesną jednego z policjantów, innego zmuszał do zaprzestania eksmisji. Cztery zarzuty dotyczą znieważenia policjantów. Podczas eksmisji Roman K. nie mógł się opanować, a .

- poinformowała rzeczniczka lubelskiej Prokuratury Okręgowej Beata Syk-Jankowska. Ksiądz ma zakaz opuszczania kraju i dozór policyjny. Grożą mu trzy lata więzienia.

Ale to nie wszystko. Nie ma jeszcze finału najbardziej bulwersującej sprawy związanej z buntem betanek. Po eksmisji sióstr dużo mówiło się o Romana K.

"W rozmównicy, gdzie ojciec brał nas na rozmowy, była wersalka. . Wykonywał przy tym wiadome ruchy i odmawiał koronkę do Miłosierdzia Bożego" - pisała w internecie jedna z sióstr. Tak Roman K. miał prowadzić terapię.

W tej sprawie ksiądz nie usłyszał jeszcze żadnych zarzutów. Siostra, która opowiadała o molestowaniu nie złożyła oficjalnego zawiadomienia.

>>>Była betanka: Dotykał mnie po udach i całował

Ksiądz Roman K. był dobrym znajomym siostry przełożonej zakonu betanek . To właśnie po jej odwołaniu przez Watykan za "prywatne objawienia" i przyjmowanie do zakonu nieodpowiednich osób, siostry zaczęły bunt.

Już w listopadzie 2002 roku o. Kazimierz Malinowski, krakowski prowincjał franciszkanów, wydał księdzu K. całkowity zakaz utrzymywania kontaktów ze zgromadzeniami żeńskimi i spowiadania poza konfesjonałem. Mimo to duchowny , a gdy rozpoczął się bunt, zamieszkał z siostrami.

>>>Przywódczyni betanek nie żyje

Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie nielegalnego przybywania na terenie klasztoru zbuntowanych sióstr. Prokuratura uznała, że kobiety były do tego psychicznie zmuszone przez Ligocką. Dochodzenie w jej sprawie także umorzono. .

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj