-
powiedział DZIENNIKOWI Andrzej Pągowski, przyjaciel i współpracownik twórcy.
Dwa lata temu trafił do szpitala po groźnym krwotoku. "Jednym krokiem byłem po tamtej stronie" - mówił wtedy
malarz. Niedawno przeszedł skomplikowaną operację serca, po której nie wrócił już do pełni sił. "Tej najgorszej wiadomości spodziewaliśmy się od jakiegoś czasu" -
mówią nam jego przyjaciele. Ostatnie dni życia spędził w szpitalu, gdzie trafił z powodu kłopotów z krążeniem.
"Wraz ze śmiercią Franciszka skończyła się pewna epoka" - mówi Andrzej Pągowski.
"Wielu twórców z jego pokolenia miało podobne umiejętności, ale on przewyższał ich wszystkich. Był wybitny w każdym calu" - dodaje.
>>> Przeczytaj, co o Starowieyskim mówi jego przyjaciel
Franciszek Starowieyski urodził się w 1930 r. w szlacheckiej rodzinie, której dzieje sięgają panowania Piastów. Studiował w Akademiach Sztuk Pięknych w Krakowie i Warszawie, w pracowaniach
uznanych wykładowców: Wojciecha Weissa i Michała Byliny.
Największą sławę przyniosły mu właśnie plakaty, które wyniósł do rangi samoistnego dzieła sztuki - dzięki nim stał się znany gdy był zaledwie trzydziestokilkuletnim mężczyzną. "Byłem bardzo zapalony do robienia plakatów, bo mnie strasznie nudziły oficjalne wystawy. Wolałem, by moje prace wisiały na murach i słupach niż w salach, do których mało kto zagląda" - wspominał w jednej z rozmów z DZIENNIKIEM.
W malarstwie dawał wyraz fascynacji kobiecym ciałem o fantazyjnych, "rubensowskich" kształtach. Uwielbiał wywoływać kontrowersje. - mawiał.
W 1980 roku podczas pleneru w Świdwinie stworzył unikalny Teatr Rysowania, rodzaj widowiska plastyczno-teatralnego, podczas którego tworzył obrazy z udziałem publiczności, a jego sesje trwały po kilka dni.
>>> Tak wspomina Starowieyskiego Nina Rozwadowska
Zdobywał nagrody na najbardziej prestiżowych konkursach - m.in. na festiwalu filmowym w Cannes otrzymał Grand Prix za najlepszy plakat filmowy. Jak podkreślają krytycy sztuki, udało mu się wykształcić własny styl, charakterystyczny ze względu na kaligraficzną wręcz precyzję kreski.
Słynął także z oryginalnego stylu pracy i poczucia humoru. Tworząc swoje dzieła zwykł na przykład antydatować je po 300 lat - XVII wiek był jego ulubionym okresem. "Był zanurzony w baroku, kiedy wszyscy świętowali rok 2000 dla niego zaczął się 1700" - mówi właścicielka warszawskiej Galerii Grafiki i Plakatu Nina Rozwadowska.
>>> Przeczytaj, jak zmarłego malarza wspomina jego uczeń
Ogromne kontrowersje wywołał 11 lat temu, tworząc obraz dla polskiego przedstawicielstwa przy Unii Europejskiej w Brukseli. Jego dzieło - Divina Polonia - przedstawiało Polskę jako nagą i tłustą kobietę wciąganą na byka przez hardą Europę. "Był niezwykle optymistycznie nastawiony do świata. Lubił dobrze zjeść, lubił kobiety. Tylko nie pił. Miał w sobie tyle fantazji, zabawy, że tego nie potrzebował" - mówi Rozwadowska.