W związku z kryzysem większość polskich firm zaczęła zaciskać pasa. Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych „Lewiatan” szacuje, że Portal internetowy Pracuj.pl zapytał więc użytkowników, czy znają Zdecydowana większość ankietowanych odpowiedziała, że Według nich typowy polski szef po wypełnieniu zobowiązań kodeksowych przestaje interesować się losem byłych podwładnych. – Mnie nikt, niczego nie zaoferował po zwolnieniu. Dostałem wypowiedzenie i tyle, a pracowałem w tej firmie cztery lata – mówi z goryczą 36-letni Tomasz, handlowiec z Warszawy.
Rzeczywiście, polskie firmy nie tylko nie oferują szkoleń czy kursów dokwalifikujących,
– Bo w Polsce tzw. dopiero raczkuje. Takie programy pomocy mają przede wszystkim międzynarodowe koncerny. Ale widzę, że powoli rośnie i u nas świadomość, że pomoc zwalnianemu to istotny element polityki firmy, szczególnie w dobie kryzysu – podkreśla Beata Kapcewicz, dyrektor firmy doradczej Architekci Kariery. Dlaczego? – Bo przedsiębiorstwa, które do tej pory bardzo dbały o wizerunek dobrego pracodawcy, wysyłały komunikat: dołączcie do nas. Więc – wyjaśnia Kapcewicz.
Drugim istotnym powodem, dla którego pracodawca pomaga zwalnianym, jest – Trzeba uspokoić nastroje i zapewnić ludzi, że jeśli coś się stanie, to pomożemy. I nie muszą się martwić, że wylądują na bruku – mówi Piotr Palikowski, dyrektor Polskiego Stowarzyszenia Zarządzania Kadrami.
Taką dodatkową pomoc zaoferowano 30-letniej Agacie, zwolnionej niedawno z warszawskiej korporacji medialnej. Departament HR zaproponował jej indywidualne spotkanie z trenerem, który doradzi, jak szukać pracy i przygotować aplikacje. Zaoferowano jej również pakiet szkoleń, m.in. z autoprezentacji. – Z jednej strony to było miłe, ale z drugiej strony czułam, że – uważa Agata.
Podobnego zdania, jak wynika z badań, jest wielu innych pracowników. Siedmiu na dziesięciu uważa, że firmy oferują dodatkową pomoc bynajmniej nie z troski o dalsze losy zwalnianego. Ponad połowa uznała wręcz, że jest Inni ankietowani mówili, że firmy pomagają, bo W dobrą wolę pracodawcy wierzy niewielu. Tylko co trzeci pytany uznał, że firma dziękuje w ten sposób zwalnianemu za jego trud.