”W naszym projekcie reformy wprowadziliśmy zapisy, które spowodują, że uczelnie odejdą od praktyki przyznawania stypendiów naukowych osobom, które mają średnią ocen 3,8 czy 4,0. .
, jak przyznają sami studenci, . Oto konkretne przykłady: studentka II roku
dziennikarstwa i nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim opowiada, że na jej wydziale stypendia za dobre wyniki dostaje około 10 proc. osób. ”” - mówi. Podobnie ocenia system absolwent tego samego wydziału.
”Studia nie były trudne i nie musiałem się wiele uczyć, by mieć średnią ocen 4,5. To wystarczyło, by z uczelnianej kasy dostawać ponad 400 zł miesięcznie” - opowiada. I
dodaje, że taka niska suma nie zaspokajała jego studenckich potrzeb, dlatego stypendium traktował jako kieszonkowe.
. ”Próg dochodowy jest tak niski, że stypendium socjalne dostają tylko ci, którzy nie mają już zupełnie za co żyć. Pozostali potrzebujący nie mogą liczyć na pomoc. Wielu moich znajomych nie załapało się na stypendium socjalne, bo przekroczyli próg o 20 zł. To jakiś absurd” - mówi studentka piątego roku polonistyki na UW.
Ale to niejedyny problem: . Żeby więc nie zmarnować stypendialnych funduszy, obniżają kryteria przyznawania stypendiów naukowych. W efekcie nagrody za naukę otrzymują nawet ci studenci, którzy mają zupełnie przeciętne wyniki. Jest ich na polskich uczelniach wielu, więc automatycznie wysokość ich stypendiów maleje.
To prowadzi do paradoksów: na przykład na Uniwersytecie Wrocławskim najbiedniejsi studenci, u których dochód na jednego członka rodziny nie przekracza 351 zł, dostają stypendium socjalne, mieszkaniowe i na wyżywienie, czyli w sumie 1,2 tys. zł miesięcznie. ”Tymczasem stypendia za wyniki w nauce są znacznie niższe: od 216 do 651 zł” - mówi Anna Szulc, kierownik działu młodzieżowego uniwersytetu.
W całej Polsce stypendia otrzymywało w zeszłym roku ponad 500 tys. studentów. Uczelnie wyższe dostały na ten cel z budżetu państwa 1,5 mld zł. Połowa tej sumy poszła do studentów w ramach pomocy socjalnej, a druga jako stypendia naukowe. Resort nauki chce zmienić proporcje wydawania funduszy: . Chodzi o to, by pula pieniędzy na stypendia socjalne została zwiększona w ramach tych samych środków budżetowych. . ”Dzięki temu pomoc materialna trafi przede wszystkim dla najuboższej młodzieży, co ułatwi jej dostęp do szkolnictwa wyższego. A także do najbardziej uzdolnionej, która zasługuje na wyróżnienie” - wyjaśnia prof. Kudrycka.
. O takie rozwiązania apelował Parlament Studentów RP. ”Cieszymy się, że minister Kudrycka uwzględniła nasze postulaty. Bo studenci powinni być nagradzani nie tylko za naukę przedmiotów, ale też za inną działalność związaną ze studiami” - mówi Bartłomiej Banaszak, przewodniczący parlamentu.
. Przygotowywana reforma zakłada, że . Ta zmiana ma zachęcić jak największą liczbę magistrów do dalszej nauki. W Polsce tylko 0,19 proc. osób w wieku 20 - 29 lat uczy się na studiach doktoranckich. Tymczasem w Finlandii wskaźnik ten w 2005 r. wynosił 1,33 proc. a w Szwecji 0,87 proc.
Bardzo ważną zmianą, która może wejść w życie jeszcze w tym roku, jest . Po niedawnym wyroku sądu w Lublinie okazało się bowiem, że w polskim prawie jest luka, która może uniemożliwić wspieranie najzdolniejszych studentów przez władze regionów. Sąd orzekł, że samorząd nie może przyznawać stypendiów, bo prawo tego nie przewiduje.
Taką możliwość wprowadzi nowelizacja ustawy o szkolnictwie wyższym, nad którą pracuje teraz Sejm. .
Rząd, który poparł tę nowelizację, uważa również, że uczelnie powinny się rozliczać z budżetowych pieniędzy na stypendia. Do tej pory zdarzało się bowiem, że uczelnie zatrzymywały je na swoich kontach, argumentując, że skoro nie udało im się ich rozdać, to trzeba je przeznaczyć na inwestycje. . Jak? Podwyższając progi dochodowe i zwiększając wysokość stypendiów.