”” - wyjaśnia Barbara Abramowska z Polskiego Forum Osób Niepełnosprawnych (PFON), które współpracuje z Komisją Europejską. Jej zdaniem dramatycznie brakuje jednego kompleksowego aktu prawnego dotyczącego niepełnosprawnych. ”Więc człowiek, który czuje, że jest dyskryminowany, nie ma się do czego odwoływać” - dodaje Abramowska.
Dobitnie pokazuje to historia 57-letniego Tomasza Jarosińskiego z Warszawy. Mężczyzna w wieku 16 lat doznał urazu kręgosłupa. Jako niepełnoletni dostał wtedy specjalną rentę przyznawaną przez prezesa Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. . Urzędnicy uzasadniali, że Jarosiński nie może pracować, bo pobiera świadczenie przyznane mu w drodze wyjątku. ”To jawna dyskryminacja nie tylko w porównaniu z osobami sprawnymi, ale nawet innymi osobami niepełnosprawnymi. Takich ludzi jak brat jest w Polsce kilkuset” - mówi siostra niepełnosprawnego mężczyzny. Izabela Domagała, która jest prawniczką, zaczęła więc samotną walkę o zmianę przepisów. ”Pisałam wszędzie: do prezesa ZUS, do rzecznika praw obywatelskich, pełnomocnika ds. osób niepełnosprawnych. I nic. Myślałam nawet o pozwaniu Polski do Trybunału Praw Człowieka, ale zabrakło mi już na to siły” mówi.
Tomasz Jarosiński już nie pracuje, a co miesiąc z jego skromnej renty odciągane jest 50 zł na poczet długu.
Niepełnosprawni spotykają się w Polsce z dyskryminacją niemal na każdym kroku. Z Eurobarometru, czyli badania opinii społecznej, wynika, że wymienia Piotr Pawłowski ze Stowarzyszenia Integracja, który od 27 lat porusza się na wózku. O podobnych problemach opowiada 40-letnia Katarzyna Radzikowska. ”Nie mogę skorzystać nawet z bankomatu na ścianie budynku należącego do Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Został umieszczony zbyt wysoko. Taka jest polska rzeczywistość” - mówi.
. Na odbywających się w całym kraju spotkaniach w ramach projektu ”Mamy naszą Konwencję!” wyszkoleni przez Unię eksperci przekonują, jak ważne jest szybkie ratyfikowanie ONZ-wskiej Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych. Dlaczego? Bo to jedyny dokument, który reguluje wszystkie kwestie dotyczące osób niepełnosprawnych - od edukacji po dostęp do usług czy pracy.
. Wprawdzie 30 marca 2007 roku ówczesna minister pracy i polityki społecznej Anna Kalata podpisała w Nowym Jorku dokument, ale na tym się skończyło. Aby prawo zaczęło obowiązywać, musi zostać przegłosowane w parlamencie. ”Po chwilowym entuzjazmie nastała cisza. Mogę się tylko domyślać, dlaczego tak się stało. ” - mówi dyrektor zespołu prawa pracy i zabezpieczenia społecznego Lesław Nawacki w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich.
Pośrednio potwierdza tę teorię minister pracy i polityki społecznej Jolanta Fedak. ”Musimy najpierw skrupulatnie przejrzeć polskie prawodawstwo i zobaczyć, na ile jesteśmy w stanie je zmienić i czy możemy dostosować się do tej konwencji” - mówi minister.
To jednak oznacza dla polskich niepełnosprawnych kolejną zwłokę. Wprawdzie trwają w tej chwili prace nad polską ustawą antydyskryminacyjną, ale zanim wejdzie ona w życie, może upłynąć wiele lat. Dlatego nie ma się co dziwić, że Polska ma tak złe notowania w badaniach Eurobarometru: To najgorszy wynik spośród wszystkich 27 krajów Unii.