"TVN24 przeprasza Artura Wosztyla za mylne przypisanie mu autorstwa wypowiedzi widza premiery filmu "Smoleńsk", który na naszej antenie podkreślał naukowe podstawy filmu. Błąd powstał przez nieuwagę dziennikarza, który zasugerował się podobieństwem wypowiadającej się osoby do pana Wosztyla. Za błąd serdecznie raz jeszcze przepraszamy zainteresowanego oraz widzów" - czytamy w komunikacie na stronie TVN24.To komentarz do burzy, która wybuchła po jednym z materiałów stacji. Pokazano w nim człowieka, podpisanego jako byłego członka załogi Jaka-40, który był w Smoleńsku podczas katastrofy. To jednak nie był on.

Głos na Facebooku zabrał sam zainteresowany. "Może dla zdezorientowanych zadam pytanie, czy ktoś wie, kim jest ten Pan, bo na pewno nie Arturem Wosztylem. Poddaję w wątpliwość profesjonalizm stacji TVN!" - napisał. Tym wpisem od razu zajęli się prawicowi komentatorzy.

Sprawę skomentowali też znani dziennikarze. Konrad Piasecki sądzi, że o ile można tu mówić o wpadce, o tyle próby przedstawienia jej jako "celowej manipulacji" to absurd.