W badaniach, które to wykazały, wzięły udział 64 osoby. Wszyscy zapoznali się z tym samym wykładem. Połowa z ochotników uczestniczyła w nim osobiście, druga połowa grupy dostała prezentację w formie elektronicznej. Wszyscy mieli tydzień czasu na naukę, po czym odbył się egzamin.

Okazało się, że studenci, którzy uczyli się mając do dyspozycji nagrany wykład, osiągnęli znacznie lepsze wyniki na egzaminie (71 punktów na 100 możliwych). Ich koledzy korzystający z tradycyjnego wykładu byli słabiej przygotowani (62 punkty na 100). Co ciekawe, różnicy w wynikach nie było w przypadku studentów słuchających nagrania, którzy nie robili notatek - także mieli słabsze oceny. Najlepsi okazali się ci, którzy nagranego wykładu słuchali kilka razy i przy okazji robili notatki - ich średni wynik na egzaminie to 77 na 100 punktów.

Jaka jest przyczyna tych różnic? Wbrew pozorom, student bardziej korzysta z wykładów nagranych - słuchając kilka razy trudniejszych fragmentów i robiąc bardziej wartościowe notatki. Do takich wniosków doszedł zespół naukowców pod wodzą psycholog Dani McKinney (State University of New York, Fredonia). - Jednak ważny jest nie sam wykład w postaci elektronicznego nagrania, ale to, jak efektywnie student potrafi go użyć - mówi McKinney.

Podczas eksperymentu korzystano z nagrań iTunes university - platformy uruchomionej dwa lata temu przez Apple. Zdaniem Dani McKinney, elektroniczne wykłady nie są idealnym narzędziem nauki. - Mają swoje plusy, ale z pewnością nie mogą całkowicie zastąpić tradycyjnych wykładów z profesorami - mówi autorka badań. Zapowiada, że eksperyment będzie dalej prowadzony.