W weekend przez Warszawę przeszedł Marsz Szmat - prowokacyjna demonstracja, która miała zwrócić uwagę na problem gwałconych kobiet. Zdaniem uczestników manifestacji bardzo często kobiety są współobwiniane za gwałt, jako te, które prowokowały mężczyznę. Podkreślali, że wyroki na gwałcicieli są zbyt niskie. Niektóre z kobiet w Marszu Szmat szły z obnażonymi piersiami.

Jarosław Kuźniar z TVN24 zapytał posłankę, jak ocenia pomysł zorganizowania takiej demonstracji. Prof. Krystyna Pawłowicz z PiS od razu przeszła do ataku.

Niektóre z tych pań powinny spojrzeć do lusterka i założyć staniki - stwierdziła, podkreślając, że jej zdaniem obnażanie się może prowokować do gwałtu. - Chodzenie na golasa, bez gaci i stanika jest przyczynieniem się - mówiła.

Parlamentarzystka dała wyraz swojemu głębokiemu zniesmaczeniu demonstracją.

Ciała brzydkie, ja bym się wstydziła z takimi piersiami wyjść na ulicę - tłumaczyła prof. Pawłowicz. - Jeden z piersiami, inne jak po usunięciu piersi, policja powinna ingerować. Zachowanie się na ulicy w taki wyuzdany sposób narusza poczucie estetyki. Ulica nie należy do dziwek, kur...w, alfonsów - oburzała się. - Po prostu szmaty - dodała.

Jak pani może mówić tak o kobietach? - próbował wejść w słowo Kuźniar.

Same o sobie tak mówią, dziwka, prostytutka. Co tam w ogóle robił facet przebrany za babę? Czy jego też ktoś zgwałcił? - krzyczała parlamentarzystka.

Dziennikarz odparł, że Marsz Szmat miał zwrócić uwagę na problem. Posłanka ripostowała, że raczej naruszał pojęcie moralności publicznej i estetyki. - Czy pan wpuści pijaka do mieszkania, żeby się wyrzygał? On ma się ogarnąć - rzuciła przykładem, przekonując, że uczestnicy demonstracji powinni raczej spotykać się z politykami niż manifestować w ten sposób.

Szmaty zachowały się jak szmaty. Jeśli chcą coś wywalczyć, niech przyjdą do Sejmu i pogadają z posłami - poradziła parlamentarzystka Prawa i Sprawiedliwości.