Grzegorz Kowalczyk: Czy jest możliwe, aby Nowoczesna poparła kandydaturę Pawła Adamowicza na Prezydenta Gdańska?
Katarzyna Lubnauer: Prezydent Adamowicz jest dla nas kandydaturą nie do zaakceptowania. Nie ma tutaj najmniejszych wątpliwości. To człowiek skompromitowany swoimi oświadczeniami majątkowymi i wątpliwościami dotyczącymi źródeł dochodów. Wystawianie takiego kandydata to ogromny błąd. Nie chcemy wspierać wątpliwych kandydatów i wiadomo, że wszystkie jego słabe strony zostaną natychmiast wykorzystane przez PiS. Prezydent Adamowicz kieruje się teraz skrajnym egoizmem - postawił swoją kandydaturę ponad interes ugrupowania, z którego się wywodzi, i całej opozycji. Mam nadzieję, że się cofnie i osiągnie kompromis z Grzegorzem Schetyną. Uważamy, że Gdańsk zasługuje na nowe otwarcie i lepszego kandydata. Mam nadzieję, że nasza posłanka Ewa Lieder uzyska również poparcie Platformy Obywatelskiej. To osoba silnie związana z Gdańskiem, z naprawdę dużym doświadczeniem, byłaby świetnym kandydatem całej opozycji. W poprzednich wyborach prezydenckich w tym mieście osiągnęła dobry wynik i zajęła trzecie miejsce.

Opozycja miała się jednoczyć, tymczasem pojawia się więcej kandydatów niż partii…
To nie tak. Nasze porozumienie koalicyjne Nowoczesnej z Platformą Obywatelską ma dotyczyć przede wszystkim sejmików wojewódzkich. Po partnerskich negocjacjach w każdym z nich mamy zamiar wystawić wspólną koalicyjną listę. W dużych ośrodkach miejskich może wyglądać to różnie - w niektórych z nich wystawimy wspólnych kandydatów, np. w Warszawie Rafała Trzaskowskiego czy w Białymstoku zapewne Tadeusza Truskolaskiego. Jednak nie zakładamy we wszystkich miastach takiego obowiązku jednorodności jak w przypadku sejmików, które są w tym zakresie naszym priorytetem. Na niższych szczeblach wszystko zależy od sytuacji lokalnej.

Jaki jest stosunek Nowoczesnej do Instytutu Pamięci Narodowej? Platforma Obywatelska chciała go likwidować, a niedawno Rafał Trzaskowski stwierdził, że zawsze był temu przeciwny.
Przede wszystkim musimy odebrać IPN politykom. Tak długo, jak będzie on narzędziem do zmieniania historii, tak długo nie ma miejsca dla instytucji w tym kształcie. Uprawianie polityki historycznej to jej zakłamywanie. IPN powinien zostać przywrócony do swojej podstawowej roli - wyjaśniania historii, zamiast tworzenia jej na polityczne zamówienie. Warto badać elementy historii najnowszej wymagające wyjaśnienia. To jest olbrzymi obszar do pracy badawczej. Dużo gorzej, że obecnie IPN stał się narzędziem walki politycznej, szukania haków na jednych i wybielania antybohaterów. A tworzenie historii na potrzeby doraźnej polityki to zdecydowanie zły kierunek. To właśnie on doprowadził do obecnych problemów w relacjach polsko-izraelskich.

Jak zatem, jeśli nie poprzez politykę historyczną, przekonać Ukraińców, że np. czczenie Stepana Bandery to nie jest, oględnie mówiąc, najlepszy pomysł?
Myślę, że nikt nie ocenia pozytywnie zbrodni wołyńskiej czy agresywnego ukraińskiego nacjonalizmu lat 40-tych. Problemem jest fakt, że w nowej ustawie o IPN słowa „ukraiński” używano dużo częściej, niż słów „niemiecki” czy „rosyjski” wobec nazizmu i komunizmu, których nie wiązano z konkretnym narodem. Zgodnie z doktryną Giedroycia powinniśmy utrzymywać Ukrainę w europejskiej strefie wpływów, jest to w naszym interesie. W przeciwnym razie wpadnie ona w objęcia Rosji i będziemy mieli na wschodzie więcej wrogów niż przyjaciół. Pamiętajmy też, że Ukraina nie ma tak bogatej karty niepodległościowej jak Polska i jest stosunkowo młodą państwowością. Nie miała czasu na okrzepnięcie tzw. nacjonalizmów młodego wieku. W związku z tym powinniśmy traktować ją jak starszy brat, który często wybacza i pozwala dojrzewać. Nie zapominajmy, że to kraj objęty działaniami wojennymi, borykający się z rosyjską agresją. Takie wydarzenia zawsze zmieniają sposób patrzenia na historię. Tym bardziej powinniśmy być bardziej wyrozumiali i pomagać Ukraińcom np. w zakresie integracji z Unią Europejską.

Nowoczesna poprze wprowadzenie święta Polaków ratujących Żydów, nawet jeśli głosowanie nad nim odbędzie się już teraz?
Jesteśmy zdecydowanie przeciwni wplątywaniu Sprawiedliwych wśród Narodów Świata w bieżący spór polityczny. Bez wątpienia należy im się święto, jednak wprowadzanie go w tej chwili byłoby bardzo dużym błędem. Bohaterowie zasługują na najwyższy szacunek, a nie instrumentalne wykorzystanie w czasie kryzysu dyplomatycznego.

Z drugiej strony Nowoczesna złożyła projekt uchwały dotyczący Marca ’68. Również dość niedawno…
Uważam, że musimy podjąć uchwałę przypominającą ten epizod. To również część naszej polskiej historii. Polska była wówczas krajem niepodległym, choć w istocie niedemokratycznym. W polskiej historii są momenty, z których jesteśmy dumni, jednak nie możemy zakłamywać prawdy o trudnych chwilach. Musimy zmierzyć się z chwalebnymi elementami naszego dziedzictwa, jak i tymi, których się wstydzimy. Nie można patrzeć wyłącznie fragmentarycznie. Takie działanie - uprawianie polityki historycznej kosztem dyplomacji - rodzi takie niepowetowane straty w relacjach z innymi państwami, jak ostatnio. Mamy ruiny sojuszy z Izraelem czy USA.

Przeciwnicy tej uchwały jednak twierdzą, że PRL nie był niepodległym państwem.
Przecież obchodzimy teraz stulecie niepodległości z przerwą na niemiecką okupację w latach 1939-1945. Co prawda PRL nie był demokratyczny, ale naprawdę trudno upierać się, że nie był niepodległy.

Jak reagujecie państwo na sondaże, które sytuują Nowoczesną na granicy progu wyborczego?
Obecnie sondaże tak się rozjeżdżają, że całkowicie zatraciły swoją wiarygodność. Mamy propagandę sondażową. Trzeba robić swoje, pracować i szykować się do wyborów. One są realnym sprawdzianem sił partii. A Nowoczesna jako jedyna naprawdę liberalna oferta na politycznym rynku jest potrzebna.