Robert Mazurek: Wyobraża pan sobie, że Andrzej Duda zaczyna paradować z zegarkiem za pół miliona dolarów?
Adam Eberhardt: Ale przecież te zegarki to tylko drobny symbol tego, co putinowska, a wcześniej jelcynowska elita zrobiła z Rosją. Poziom zawłaszczenia tego państwa jest dla nas niewyobrażalny. Tam średniej rangi urzędnicy żyją w pałacach. Nie każdy lubi złote zegarki, ale domy na Lazurowym Wybrzeżu już kuszą, prawda?

Widziałem pałac szefa rosyjskich kolei.
Władimira Jakunina? Tam nawet osobny dom dla służby ma 500 mkw. Sam Jakunin to zresztą ciekawa postać, człowiek o olbrzymich ambicjach, mówiono nawet, że chciałby zastąpić Putina, ale podpadł i w ciągu kilku miesięcy zniknął z polityki.

Ale pałac i pieniądze mu zostawili.
Putin miał sentyment do byłego współpracownika i ten nie podzielił losu Aleksieja Ulukajewa, ministra rozwoju gospodarczego, który czeka na transport do łagru, gdzie ma spędzić osiem lat.

CAŁY WYWIAD W CZWARTKOWYM MAGAZYNIE DGP