Dudek: Wałęsa nie utraci miejsca w historii
Książka Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka "SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii" składa się z dwóch części. Pierwsza to bardzo obszerny wstęp, liczący prawie 300 stron. Druga to ponad 400 stron dokumentów. Dla mnie, jako dla historyka, najciekawsze są właśnie dokumenty, reszta to interpretacja. Zwłaszcza dotyczące lat 90. uważam za bardzo interesujące i cenne. To duże osiągnięcie autorów książki, że udało się je znaleźć i opublikować - pisze w "Fakcie"politolog, dr Antoni Dudek.
- Śledztwo: Kto wymyślił pseudonim "Bolek"?
- Były esbek: Wałęsa brał 2 tys. zł miesięcznie
- "Jest taśma. Wałęsa mówi tam: pracowałem dla SB"
- Wałęsa: Filmowali mnie nagiego w sypialni
- "Nagrałem Wałęsę, który przyznaje się do współpracy z SB"
- Tusk: Atak na Wałęsę zlecili Kaczyńscy
- Jak chłopak ze wsi obalił komunizm
- Były stoczniowiec: Wałęsa na mnie donosił
- "Bolek" - być może, bohater - na pewno
- Krasowski: Nie ma sporu o "Bolka"
- Kaczyński: Tusk, opanuj się
- Wałęsa o Kaczyńskim: Nędznik, obłudnik
- "Pożyczyłem teczkę, bo miałem ochotę"
- Co historycy IPN napisali o Lechu Wałęsie
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 3°C max. 25°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Mam mieszane odczucia co do wstępu. Z częścią wyrażonych przez autorów poglądów zgadzam się, z innymi nie. Uważam, że niepotrzebnie zawarto w nim różne wątki poboczne, niezwiązane bezpośrednio z Lechem Wałęsą. Mam na myśli na przykład dywagacje dotyczące innych osób. Mówiąc krótko, tam gdzie autorzy odbiegają od meritum, książka dużo mniej mi się podoba.
Największe emocje związane z książką budzi oczywiście sprawa agenta TW Bolek. Książka nie daje twardych bezpośrednich dowodów, że był nim Lech Wałęsa. Nie ma na przykład własnoręcznie pisanych donosów, czy podpisów na pokwitowaniu odbioru pieniędzy. Jest jednak mnóstwo dowodów poszlakowych, takich jak np. oryginalne dokumenty SB, w których wspomina się, że Lech Wałęsa był tajnym współpracownikiem. Te i inne poszlaki, moim zdaniem, generalnie wskazują, że Lech Wałęsa miał jednak w życiu epizod współpracy z SB.
Mam jednak pewne pretensje do autorów, że jednoznacznie interpretują zebrane materiały na niekorzyść Wałęsy. Nie dają pełnego obrazu jego biografii, nie wyczerpują nawet tematu zawartego w tytule książki. Koncentrują się tylko na sprawie TW Bolka i konsekwencji tej sprawy. Mniej jest o innych działaniach SB wobec Lecha Wałęsy. I to jest moim zdaniem duża słabość tej książki. Gdybym ja pisał książkę o Lechu Wałęsie, z pewnością zrobiłbym to inaczej.
Między innymi z tych właśnie powodów nie byłem przekonany do tego, żeby wydanie książki firmował IPN. Mimo to uważam, że dobrze, że ta książka się ukazała. Jestem zwolennikiem badań historycznych, poznawania przeszłości Polski.
Nie sądzę, żeby zajmowanie się przeszłością Lecha Wałęsy szkodziło Polsce. Najbardziej Polsce szkodzi tłumienie debat, narzucanie schematów myślenia o historii. Przecież w normalnej demokracji wszystko podlega dyskusji, a szczególnie osoby publiczne.
Obawiam się jednak, że dyskusja nad książką i samym Wałęsą i tak będzie z zewnątrz wyglądała na karczemną awanturę, a nie poważną debatę, której nam potrzeba. Ale obok niej toczyć się będzie mniej nagłaśniana przez media, bardziej rzeczowa i cenna dyskusja w gronie specjalistów.
Lech Wałęsa czuje się w tej sytuacji ofiarą i ma pełne prawo tak się czuć. Szkoda jednak, że mimo wszystko reaguje zbyt nerwowo i w sposób, który nie przystoi tak ważnej osobie publicznej. Szkoda, bo moim zdaniem nie powinien się tak bardzo obawiać, że utraci swoje miejsce w historii.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!