Nie rozumiem tego. Uważam to bowiem nie tylko za uzasadnione, a wręcz za wskazane. Nie ma najmniejszego powodu, żeby traktować komunizm ulgowo. Przecież, jeśli chodzi o
technikę sprawowania władzy, oba reżimy były niemal identyczne. Proszę zauważyć, że zarówno nazizm, jak i komunizm dążyły do roztaczania jak największej kontroli nad ludnością,
bezpardonowo likwidowały prawdziwych i urojonych przeciwników, stworzyły sprawne instytucje terroru i represji. Owszem, hasła komunizmu były zupełnie inne niż ideologii nazistowskiej, jednak
nie o to chodzi. Metody wprowadzania tych idei w życie były przecież identyczne. Powiem nawet więcej: komunizm był bardziej opresywnym systemem niż nazizm.
Ale łatwy do uzasadnienia. Niech pan zobaczy, w jaki sposób w Niemczech i Rosji sowieckiej dążono do kontrolowania poszczególnych obywateli. Różnice są oczywiste. W hitlerowskich Niemczech
Aryjczycy, czyli większość ludności, nie odczuwali prawie wcale tego, że żyją w państwie totalitarnym. Cieszyli niemal całkowitą swobodą. Naziści mordowali Żydów, Polaków i Rosjan. Ale
nie Niemców. Sowieci natomiast, oprócz tego, że przykładali znacznie większą wagę do kontroli każdej jednostki, tworząc upadlający system wzajemnej podejrzliwości i powszechnego
donosicielstwa, to jeszcze dużo bezwzględniej dbali o jego działanie. Mordowali wszystkich bez wyjątku i bez powodu. Bez względu na rasę, narodowość i wyznanie.
To wina tamtejszych elit. Komunizm głosił postępowe ideały, które zawsze niezmiernie podobają się intelektualistom. Naukowcy żyją w świecie idei i uwielbiają sobie wyobrażać, jak
wspaniale by było, gdyby te idee zostały urzeczywistnione. A przecież to nie kto inny, tylko tacy wysublimowani i oderwani od rzeczywistości osobnicy nadają ton myśleniu reszty społeczeństwa.
Niemcy nie zdobyli ich serc, bo otwarcie i brutalnie mówili, że chcą wymordować Żydów, Cyganów i wszystkich, kogo uważali za podludzi. Nie trudno się domyślić, że jakiś profesor z
zachodniego kampusu wzdryga się na samo słowo „nazizm” i pieje z zachwytu, gdy mowa o komunizmie. Krótko mówiąc: komuniści po prostu umieli zadbać – mówiąc
dzisiejszym słownictwem – o dobry PR dla siebie.
Też mnie to dziwi. Majstersztyk wykonany przez komunistów polega na tym, że zdołali ukryć prawdziwą liczbę swoich ofiar. Być może było to 60 milionów. A może 160 milionów. Ci, którzy
są zaślepieni ideałami i nie chcą dostrzegać skutków, mają tym samym doskonały sposób, by każdą dyskusję sprowadzić do sporu o liczby.
Rosjanom czasy sowieckie kojarzą się przede wszystkim nie tyle z masowymi mordami, wywózkami i zezwierzęceniem, tylko z potęgą ich kraju. Związek Sowiecki był przecież prawdziwym imperium, z
którego ludzie nad Wołgą są dumni do dziś. Dla Rosjan niezmiernie ważne jest to, by mieszkać w kraju, o którym mówi się „mocarstwo”. W przepisywaniu historii i
wybielaniu zbrodni widzę zwykłą nostalgię za dawną potęgą.
*Richard Pipes – amerykański historyk, sowietolog, specjalista od historii Rosji i doradca ds. Rosji i Europy Środkowej prezydenta USA Ronalda Reagana