10 lutego przed komisją będzie musiał stawić się były premier Leszek Miller - postanowiło prezydium komisji. Tego samego dnia ma zeznawać też posłanka Lewicy Anita Błochowiak. Prezydium nie ustaliło planu przesłuchań po tym terminie.

Jeszcze w tym tygodniu przed śledczymi staną m.in. szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Michał Boni oraz były minister sportu Mirosław Drzewiecki (w czwartek), z kolei 3 lutego zeznawać będzie szef klubu Platformy, były wicepremier Grzegorz Schetyna.

Dziś sejmowi śledczy - po ponad dwóch miesiącach pracy - po raz pierwszy spotkali się z prokuratorami prowadzącymi sprawę afery hazardowej. Uzgodniono, że komisja zacieśni współpracę z prokuraturą - będzie miała swobodny dostęp do pełnych stenogramów z podsłuchów rozmów bohaterów afery hazardowej; dostanie też "posortowane" billingi ich połączeń i materiały ze śledztw prowadzonych w sprawie tej afery.

"Doszliśmy do porozumienia, że będziemy współpracować w tym zakresie, w jakim to jest możliwe, tak aby wzajemnie sobie nie przeszkadzać, a pomagać" - powiedział dziennikarzom po zakończeniu spotkania Mirosław Sekuła.

Zbigniew Wassermann (PiS) podkreślał, że spotkanie udowodniło, iż miał rację w sprawie korzystania ze stenogramów z podsłuchów rozmów. "Dzisiaj wyszło w 100 proc., że miałem rację, że stenogramy są jawne. Nie ma żadnych przeszkód, żebyśmy mieli je pod pachą" - powiedział. "Nie wiem, po co ta komedia była" - komentował.

Mimo że stenogramy zostały odtajnione przez byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego, szef komisji nie pozwalał z nich korzystać śledczym w trybie jawnym. Tłumaczył, że wynika to z tego, iż prokuratura przekazując komisji ten materiał, opatrzyła go pismem przewodnim, które zawiera informacje o innych śledztwach i w związku z tym całość nie mogła być upubliczniona.

Dlaczego tak ważne spotkanie z prokuratorami odbyło się dopiero teraz? Część członków komisji wnioskowała o to od dawna, jednak Mirosław Sekuła był głuchy na argumenty posłów PiS i SLD. Politycy opozycji nie kryją rozczarowania sposobem, w jaki prace komisji prowadzi jej przewodniczący. W "Naszym Dzienniku" Zbigniew Wasserman mówił nawet, że niektóre działania Sekuły mogą mieć charakter przestępczy.

"Razem z posłem Wassermanem rozpatrywaliśmy taką możliwość: czy przypadkiem nie jest tak, że to nie pan Sekuła podejmuje decyzje? Odnieśliśmy wrażenie, że on działa pod czyjeś dyktando i uznaliśmy, że pewne jego działania mogą wręcz zmierzać do blokowania prac komisji" - mówi "Dziennikowi Gazecie Prawnej" posłanka PiS Beata Kempa. I dodaje: "Bardzo poważnie zastanawiamy się nad stosownym wnioskiem w tej sprawie. Nie wiemy, czy mamy rację, ale być może powinna to sprawdzić prokuratura".

Niewykluczone też, że opozycja złoży wniosek o odwołanie Sekuły. "Już w piątek szykowałam się z tym wnioskiem, chociaż wiedziałam, że w głosowaniu przegramy. Ale chodziło o to, by zaprotestować przeciwko takiemu sposobowi prowadzenia obrad. Pan przewodniczący skutecznie mnie jednak zablokował, nie godząc się na rozszerzenie porządku obrad" - mówi Kempa.

Politycy PiS zapowiadają, że na razie wstrzymają się z formułowaniem tego typu postulatów. Chcą zobaczyć, jak Mirosław Sekuła będzie zachowywał się w czasie zaplanowanych na ten tydzień przesłuchań. Jak mówią, wierzą, że będzie lepiej.