Pawlak: Od KRUS zależy los koalicji
- Pawlak strateg czy improwizator?
- Prezydent: Dług publiczny nie jest zły
- Ludowcy bojkotują plan naprawy finansów
- K jak koalicja. S jak straszenie
- W KRUS po staremu. Króluje nepotyzm
- PSL działa na dwóch frontach
- "Nigdy nie chcieliśmy likwidacji KRUS"
- Fedak: Polacy za krótko pracują
- Propozycje Pawlaka to tania socjotechnika
- Wzrosną emerytury. Zobacz, o ile
- "KRUS bez reform to wór bez dna"
- Pawlak tkwi po uszy w nepotyzmie
- Platforma bije się z PSL o KRUS
- "Kraj ubogiego chłopstwa"
- Boni: Deficyt będzie coraz mniejszy
- Niech Pawlak przeprosi za KRUS i nepotyzm
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jaki jest w tym udział Boniego i Komitetu Stałego?
Nie mam powodów, by specjalnie personalizować ten problem. Jest jednak tak, że wydajność legislacyjna rządu bywa różna – w zależności od politycznych potrzeb. My od półtora roku
nie możemy przepchnąć projektu ustawy, a tymczasem ustawa hazardowa w ciągu właściwie dwóch tygodni została napisana na nowo i uchwalona przez Sejm. Jak się okazuje, gdy jest polityczna
wola, można zrobić coś szybko.
Cały czas się zastanawiam, dlaczego kieruje pan pretensje akurat do Komitetu Stałego, a nie do resortu finansów.
To pana pytania zmierzają do takiej tezy. Dlatego że kiedy po ustaleniu z premierem, że ustawa ma zostać skierowana do parlamentu, minister finansów zgłasza kolejne poprawki, to właśnie
minister Boni ma taką władzę, by powiedzieć: "No dobrze, przyjacielu, kiedy już wygrasz wybory, to będziesz sobie tę koncepcję realizować, a na razie sprawa jest zamknięta.
Kierujemy więc twoje uwagi do archiwum jako interesujące osiągnięcie myśli politycznej, a ustawę przygotowujemy według koncepcji wcześniej ustalonej politycznie".
To wciąż nie koniec rozdźwięków w koalicji. Wrócę do początku rozmowy. Jak pan tłumaczy fakt, że jako minister gospodarki nie został pan zaproszony na prezentację planu konsolidacji
finansów publicznych?
Są różne style polityczne. A życie trzeba brać takim, jakie jest. Nie mam z tego powodu jakiegoś osobistego problemu. Jest to też jednak sygnał. W ramach koalicji są bowiem różne sprawy,
które uzgadniamy wspólnie, a są też takie, którymi zajmujemy się w ramach ministerstw. Po swojemu.
To nie pierwszy brak zaproszenia. Ile już było konferencji na tle zielonej mapki? Ze trzy, cztery?
Ja mogę powiedzieć tylko tyle, że się cieszę, że pan premier tak popularyzuje zielony kolor.
Ale choć to barwa ludowców i symbol wzrostu gospodarczego, wicepremiera, ludowca i ministra gospodarki Pawlaka ze sobą jakoś nie zabiera.
Odpowiem anegdotą. Chwilę temu premier ogłosił, że wspólnie z paniami minister Kopacz i Fedak zadba o to, by został zniesiony przepis uniemożliwiający kobietom ubieganie się o becikowe,
jeśli do dziesiątego tygodnia ciąży nie zgłosiły się do lekarza. Nic mnie – i PSL – tak ostatnio nie ucieszyło – bo analogiczny projekt złożył w tej sprawie
nasz poseł Mirosław Kasprzak pół roku temu, a marszałek Komorowski natychmiast go zamroził. Będziemy więc teraz wnioskować o jego odmrożenie – by nie marnować potencjału
ministerstw na pracę, która została już przez posłów wykonana. Czasem jest tak, że nasi koledzy łapią piłkę, chowają do szuflady i po kilku miesiącach wyciągają, wołając radośnie:
"O, jaką mamy piękną piłkę". Wiele rzeczy można by było ogłosić wcześniej, gdyby nie takie schowane piłeczki.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!