Dziennik.plPolityka

Czwartek, 16 lutego 2012

Imieniny: Danuty, Julianny, Daniela

Pawlak: Od KRUS zależy los koalicji

2010-02-08 | Ostatnia aktualizacja: 21:33 | Komentarze: 0 | skomentuj

Pogoda

POLSKA

Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Jaki jest w tym udział Boniego i Komitetu Stałego?
Nie mam powodów, by specjalnie personalizować ten problem. Jest jednak tak, że wydajność legislacyjna rządu bywa różna – w zależności od politycznych potrzeb. My od półtora roku nie możemy przepchnąć projektu ustawy, a tymczasem ustawa hazardowa w ciągu właściwie dwóch tygodni została napisana na nowo i uchwalona przez Sejm. Jak się okazuje, gdy jest polityczna wola, można zrobić coś szybko.

Cały czas się zastanawiam, dlaczego kieruje pan pretensje akurat do Komitetu Stałego, a nie do resortu finansów.
To pana pytania zmierzają do takiej tezy. Dlatego że kiedy po ustaleniu z premierem, że ustawa ma zostać skierowana do parlamentu, minister finansów zgłasza kolejne poprawki, to właśnie minister Boni ma taką władzę, by powiedzieć: "No dobrze, przyjacielu, kiedy już wygrasz wybory, to będziesz sobie tę koncepcję realizować, a na razie sprawa jest zamknięta. Kierujemy więc twoje uwagi do archiwum jako interesujące osiągnięcie myśli politycznej, a ustawę przygotowujemy według koncepcji wcześniej ustalonej politycznie".

To wciąż nie koniec rozdźwięków w koalicji. Wrócę do początku rozmowy. Jak pan tłumaczy fakt, że jako minister gospodarki nie został pan zaproszony na prezentację planu konsolidacji finansów publicznych?
Są różne style polityczne. A życie trzeba brać takim, jakie jest. Nie mam z tego powodu jakiegoś osobistego problemu. Jest to też jednak sygnał. W ramach koalicji są bowiem różne sprawy, które uzgadniamy wspólnie, a są też takie, którymi zajmujemy się w ramach ministerstw. Po swojemu.

To nie pierwszy brak zaproszenia. Ile już było konferencji na tle zielonej mapki? Ze trzy, cztery?
Ja mogę powiedzieć tylko tyle, że się cieszę, że pan premier tak popularyzuje zielony kolor.

Ale choć to barwa ludowców i symbol wzrostu gospodarczego, wicepremiera, ludowca i ministra gospodarki Pawlaka ze sobą jakoś nie zabiera.
Odpowiem anegdotą. Chwilę temu premier ogłosił, że wspólnie z paniami minister Kopacz i Fedak zadba o to, by został zniesiony przepis uniemożliwiający kobietom ubieganie się o becikowe, jeśli do dziesiątego tygodnia ciąży nie zgłosiły się do lekarza. Nic mnie – i PSL – tak ostatnio nie ucieszyło – bo analogiczny projekt złożył w tej sprawie nasz poseł Mirosław Kasprzak pół roku temu, a marszałek Komorowski natychmiast go zamroził. Będziemy więc teraz wnioskować o jego odmrożenie – by nie marnować potencjału ministerstw na pracę, która została już przez posłów wykonana. Czasem jest tak, że nasi koledzy łapią piłkę, chowają do szuflady i po kilku miesiącach wyciągają, wołając radośnie: "O, jaką mamy piękną piłkę". Wiele rzeczy można by było ogłosić wcześniej, gdyby nie takie schowane piłeczki.

Źródło: Dziennik.pl
« poprzednia123456następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl
    «