"Nadal są w przyjacielskich kontaktach. Rozmawiają ze sobą prawie codziennie i wspierają się" - zdradziła "Faktowi" Kasia Kopacz. Ale przyznaje, że rozwód był dla mamy bardzo bolesny. Dlatego w tym roku córka chce wziąć panią minister na wspólne wakacje do Grecji. "Chcemy pojechać tam same, bo mama potrzebuje odpoczynku" - mówi.

Sama pani minister nadal nie chce rozmawiać. "Nie afiszuje się z rozwodem" - mówi bulwarówce osoba z otoczenia minister Kopacz. "To prywatne sprawy. Nie chce o nich opowiadać" - ucina ustami swojego rzecznika.

Nic dziwnego. Przez wiele lata państwo Kopaczowie byli szczęśliwym małżeństwem. Nawet gdy Ewa Kopacz została ministrem i prawie zupełnie przestała bywać w domu, w wywiadach opowiadała o swoim mężu. "Poznałam go w czasie studiów, w pociągu. Jechałam z Radomia do Lublina z przesiadką w Dęblinie. 13 marca, w imieniny mojej mamy, Krystyny" - opowiadała Ewa Kopacz w wywiadach.

Marek Kopacz jechał tym pociągiem w zakrwawionej kurtce. "To zwróciło moją uwagę" - przyznała po latach minister Kopacz. Spotkali się parę minut później na postoju taksówek. Zaczęli rozmawiać. "Wymieniliśmy adresy i tak się zaczęło. A skończyło po czterech latach ślubem. Do dzisiaj nie wiem, czy ten cywilny można uznać za ważny. Była taka burza, że ja nie słyszałam, co mąż powiedział, a on pewnie też nie za bardzo słyszał, co ja odpowiedziałam" - wspominała ze śmiechem.

Trzy miesiące temu państwo Kopaczowie jednak się rozstali. Podobno dlatego, że w ostatnim czasie niemal nie widywali się ze sobą. W końcu najwyraźniej doszli do wniosku, że ich związku nie da się uratować. Teraz pani minister mieszka nadal w Szydłowcu, choć bywa tam rzadko. Czas spędza głównie w ministerstwie i w warszawskim hotelu sejmowym. Wolny czas zazwyczaj spędza w stolicy. Jak mówią jej współpracownicy, do późna siedzi w ministerstwie. Czasem wybierze się na spacer czy na zakupy z córką. Z nią też jedzie tego lata na wakacje do Grecji. Marek Kopacz przeprowadził się do Radomia - komentuje "Fakt".

"Ale rodzice nadal utrzymują przyjacielskie kontakty, codziennie rozmawiają ze sobą i wspierają się nawzajem" - mówi bulwarówce Kasia Kopacz. "Ich rozwód nie wpłynął na moje kontakty z nimi" - dodaje.