"Jastrząb" prezydenta rozprawi się z MON
Władysław Stasiak odchodzi ze stanowiska szefa w prezydenckim Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Już pakuje rzeczy i żegna się ze współpracownikami - dowiedział się DZIENNIK. Jutro, o godz. 17.00, jego obowiązki przejmie Aleksander Szczygło, szef MON w rządzie Prawa i Sprawiedliwości.
- Alfabet prezydentury Lecha Kaczyńskiego
- "Obiad drawski to przy Szczygle mały pikuś"
- Szczygło - człowiek PiS znów u prezydenta
- Stasiak: Nie jadę do żadnego Iraku!
- Roszady w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego
- "Szczygło nazywał żołnierzy durniami"
- Szczygło: Będę spokojnym szefem BBN
- Szczygło: Zawodostwo w dwa lata? Nierealne
- Dni szefa BBN są już policzone?
- Prezydent zwolni Stasiaka za nadgorliwość?
- Szef BBN: Rosja szantażuje Unię Europejską
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
DZIENNIK ustalił, że zmiana ma najprawdopodobniej związek z tym, że Lech Kaczyński potrzebuje teraz surowego recenzenta dla przygotowywanego przez rząd Programu Rozwoju Sił Zbrojnych na lata 2009-2018. Minister obrony Bogdan Klich wiele tygodni temu wysłał do prezydenckiej kancelarii prośbę o rozmowę na temat planowanych reform w armii. Do dziś jednak nie otrzymał odpowiedzi.
Aleksander Szczygło kierował Ministerstwem Obrony Narodowej w 2007 roku (wcześniej - w 2006 roku - gdy resortem kierował Radosław Sikorski, Szczygło go zastępował). Wiele osób twierdziło, że brakuje mu przygotowania do pełnienia funkcji szefa MON. Jednak Szczygło - jako zastępca szefa sejmowej komisji obrony - cały czas zajmuje się sprawami armii i obronności.
Jak na najnowszą roszadę w BBN zapatruje się opozycja? Platforma Obywatelskiej reaguje krytyką. "Zamiast sięgać po fachowców, prezydent sięga po polityków PiS. A to nie jest najlepsze rozwiązanie"- powiedział.
Jako pierwszy o planowanej dymisji Stasiaka już w październiku napisał DZIENNIK. O tym, że w czwartek ma dojść zmiana na tym stanowisku poinformowała dzisiejsza "Rzeczpospolita". Podaje ona jeszcze inny powód roszady: Lech Kaczyński chce mieć u swojego boku "osobę bardziej drapieżną" zamiast "solidnego urzędnika", za jakiego uważany jest Stasiak.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!