"Już po drugim samobójstwie w sprawie Krzysztofa Olewnika świadomość, że mamy do czynienia z sytuacją szczególnego zagrożenia, była pełna. No to odpowiedzialność pana ministra jest tu oczywista" - mówi DZIENNIKOWI Ziobro. Na pytanie, czy Zbigniew Ćwiąkalski powinien podać się teraz do dymisji, odpowiedział: "A jak inaczej z honorem mógłby spojrzeć w twarz rodzinie Olewników".

p

Wywiad z byłym ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobro

MARCIN GRACZYK: Dlaczego PiS ponawia wniosek o powołanie komisji śledczej w sprawie zabójstwa Krzysztofa Olewnika?
ZBIGNIEW ZIOBRO: Bo to dzisiejsze zdarzenie w pełni potwierdza żądania rodziny, która takiej komisji się domaga. Nasz wniosek nie był spontanicznym zachowaniem, a przyznaniem racji bliskim zamordowanego. Polskie państwo i politycy winni są rodzinie Krzysztofa Olewnika i całemu społeczeństwu to, by kulisy tej zbrodni zostały w końcu wyjaśnione.

Czy po dwóch wcześniejszych samobójstwach w tej sprawie, to trzecie jest dla pana zaskoczeniem?
Tak, bo pamiętam uspokajające zapewnienia najwyższych urzędników Ministerstwa Sprawiedliwości z panem Ćwiąkalskim na czele. Po drugim samobójstwie skazanego w tej sprawie usłyszeliśmy, że teraz te osoby są już tak pilnowane, że nie ma już możliwości, by coś mogło się im stać.

Polityczna odpowiedzialność za to, co się stało, spada więc na ministra Ćwiąkalskiego?
Samobójstwa w więzieniach były, są i będą, więc nie stawiałbym Ćwiąkalskiemu aż tak ciężkiego zarzutu. Jednak w sytuacji, w której następują kolejne samobójstwa skazanych w jednej sprawie, można mieć podejrzenia, że mogą stać za tym osoby trzecie, interesy mafii czy polityków.
Poza tym po drugim samobójstwie świadomość, że mamy do czynienia z sytuacją szczególnego zagrożenia, była pełna. Zresztą kierownictwo resortu to potwierdzało. Mówiono, że teraz zostaną dochowane wszelkie starania, by taka sytuacja się więcej nie powtórzyła. A jednak do tego doszło. No to odpowiedzialność pana ministra jest tu oczywista

Minister Ćwiąkalski powinien podać się do dymisji?
A jak inaczej z honorem mógłby spojrzeć w twarz rodzinie Olewników. Dziś zastępca pana Ćwiąkalskiego, prokurator Staszak, chwali się, że prokuratura odniosła ogromny sukces, bo postawiono zarzuty ojcu Krzysztofa Olewnika (postawiono mu zarzut naruszenia nietykalności osobistej prokuratora - przyp. red.), co wielu odbiera jako próbę zastraszenia i oczernienia tej rodziny przez Ćwiąkalskiego i spółkę.