Nie ma jeszcze listy ustaw, które trzeba będzie zarzucić, ale PO szykuje się do przeglądu. "Jeśli uznamy, że w danym przypadku nic nas nie goni, to zrezygnujemy z rozwiązań, które mogą generować koszty. To jedyna przesłanka, jaka będzie nam przyświecać" - mówi wiceszef klubu Grzegorz Dolniak.

Ale kryzys może być też dobrą receptą na pozbycie się kłopotu z ustawami, które budzą kontrowersje. Np. z ustawą bioetyczną, z którą związany jest postulat dofinansowania zabiegów in vitro. I choć w samej ustawie nie ma mowy o pieniądzach, bo to zależy od decyzji ministra, trudności finansowe są dobrym argumentem, by szeroką dyskusję na ten temat zdjąć z sejmowej agendy.

>>> Oto oszczędności poszczególnych resortów

"Na pewno na to nie będzie pieniędzy. Tniemy inne rzeczy w opiece zdrowotnej dużo ważniejsze i pewnie skończy się tylko na ratyfikowaniu konwencji bioetycznej, bez uchwalania ustawy o in vitro" - mówi jeden z współpracowników premiera. A chodzi między innymi o decyzje Ministerstwa Zdrowia, które dokonało oszczędności, przerzucając opłacanie przeszczepów nerek i szpiku na barki NFZ.

Podobny los może spotkać projekty zmian prawa lustracyjnego i o IPN. PO ma gotowe dwa projekty ustaw. "Decyzja, kiedy wyłożymy je na stół, zależy od premiera" - mówi jeden z polityków PO. Ale realizacja postulatu szerszego udostępnienia akt IPN i ich przeniesienia na formę cyfrową może być zbyt kosztowna dla kryzysowego budżetu. Tym bardziej że już teraz IPN skarży się, że ma za mało pieniędzy. Bo musi podwyższyć pensje prokuratorom i zweryfikować 200 tysięcy esbeków, do czego zobowiązuje go ustawa o odebraniu przywilejów emerytalnych funkcjonariuszom SB. "To oznacza, że wkrótce 100 osób może zostać zwolnionych, byśmy nie przekroczyli budżetu" - mówi rzecznik Instytutu Andrzej Arseniuk.