Szczyt zaczął się od poważnego zgrzytu: prezydent nie pozwolił, by przemówienie premiera transmitowały media. Potem prezydenccy współpracownicy żałowali - mówili, że było ono przełomowe.

Według pierwotnych planów otwarcie szczytu społecznego dla mediów miało objąć nie tylko wystąpienie prezydenta, ale również przedstawiciela rządu. Gdy jednak okazało się, że rząd będzie reprezentował sam premier, plany się nieoczekiwanie zmieniły.

>>>Bliżej porozumienia w sprawie euro

Lech Kaczyński rozpoczął dyskusję, mówiąc o konieczności dialogu. "W trudnej sytuacji trzeba rozmawiać i dochodzić do wspólnych wniosków" - mówił. Po czym poprosił dziennikarzy o opuszczenie sali.

Współpracownikom premiera opadły ręce. Nie pomogła natychmiastowa interwencja ministra u szefa prezydenckiego gabinetu Macieja Łopińskiego. Premier przemawiał bez obecności kamer. Rzecznik rządu Paweł Graś zapewniał potem, że nie chce nagłaśniać tej sprawy.

Dlaczego prezydent nie pozwolił na transmisję przemówienia szefa rządu? Wiedział, że tematem nr 1 dla Tuska znów stanie się euro. Nie przewidział jednak, że premier zaproponuje kompromis.

O czym mówił szef rządu? "Zaproponował rozmowę o wspólnej strategii dojścia do euro" - opowiada minister Graś. Zapewnia, że to nie jest nowy pomysł premiera. Wygląda jednak na to, że jest znacząca różnica. Dotąd bowiem za deklaracjami Donalda Tuska o elastyczności zawsze szło sztywne zapewnienie, że 2012 to najlepszy termin. Tym razem ta data w ogóle nie padła. Czy rząd z niej rezygnuje? Pytany o to minister Graś kilka razy uchylił się od odpowiedzi. Ale przyznał: – Element wspólnej strategii zakłada, że być może jedna i druga strona pójdzie trochę na ustępstwa.

Jak może wyglądać kompromis między rządem, prezydentem i PiS? "Ustalamy jako wspólną datę wejścia do euro 2014 rok, do ERM2 wchodzimy na jesieni 2010 r., a po tegorocznych eurowyborach, spokojnie i bez kłótni, zmieniamy w Sejmie konstytucję" - spekuluje bliski współpracownik premiera.

Skąd korekta w stanowisku rządu? W nieoficjalnych rozmowach politycy Platformy przyznają, że wejście do ERM2 znacznie się oddaliło. "Biorąc pod uwagę zatwardziałość stanowiska prezydenta i jego brata, szanse na powodzenie naszego planu oceniam dziś bardzo, bardzo nisko - mówił nam wczoraj jeden z ministrów rządu Tuska. Bo brak zgody w kraju utwardza tylko stanowisko Komisji Europejskiej".

Co na to PiS? "Jeżeli premier uznał, że szybkie wejście do ERM2 i przyjęcie euro jest w chwili obecnej niekorzystne dla polskiej gospodarki, to bardzo się cieszę z tej deklaracji, bo podzielił nasze racje" - komentuje wiceprezes PiS Aleksandra Natalli-Świat. Obawia się jednak, że może to być kolejna pusta deklaracja ze strony szefa rządu.

Jak na słowa premiera zareagował prezydent? "Jestem z nich bardzo zadowolony" - powiedział po obradach. O szczegółach kompromisu nie chciał mówić. "Będą daty, ale nie teraz" - stwierdził. I przyznał, że w krótkiej rozmowie z szefem rządu zaraz po szczycie zaproponował, że mógłby być „niezłym pośrednikiem” w rozmowach z PiS. Z naszych informacji wynika, że Lech Kaczyński miałby namawiać brata do rezygnacji z pomysłu referendum.