Isakowicz-Zaleski: Jankowski to nie agent
"Ksiądz Jankowski był inwigilowany, represjonowany. Autentycznie mu wierzę. Jego przypadek pokazuje, jak nietrafione było zakończenie lustracji w Kościele" - ocenia ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski. IPN twierdzi, że ksiądz Henryk Jankowski był kontaktem operacyjnym bezpieki.
- Książka nie opóźni beatyfikacji ks. Jerzego
- Ksiądz Jankowski to kontakt operacyjny SB
- Oto agenci wokół księdza Popiełuszki
- Gwiazda: Jankowski i SB? To pewne
- Frasyniuk broni prałata Jankowskiego
- Jankowski: Historykom IPN dałbym w gębę
- Wałęsa: Zasługi Jankowskiego przeważają
- Wałęsa krytykuje PO za Krzaklewskiego
- Gontarczyk: Wałęsa nie ma prawa oceniać IPN
- Biskup przyznaje: Współpracowałem z SB
- Ks. Jerzy czuł się zaszczuty
- Ks. Isakowicz-Zaleski bojkotuje 4 czerwca
- Prałat do Wałęsy: Pan się nie spisał
- Ks. Jan Suchoń: Popiełuszko nie był bez skazy
- Księża zaprzeczają, że donosili SB
- IPN oczyszcza kierowcę księdza Popiełuszki
- Polowanie na księdza Jerzego
- Jak SB zaplanowała mord księdza Jerzego
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski stwierdził w RMF FM, że z dokumentów wynika, iż ks. Jankowski nie był współpracownikiem tajnym, tylko był tzw. kontaktem operacyjnym, a są to dwie różne rzeczy. Mógł nie mieć w ogóle świadomości o tym, że ktoś go jako kontakt operacyjny traktuje.
>>> Ks. Jankowski to kontakt operacyjny SB
"Być może ksiądz Jankowski miał pewną świadomość, że wypełnia misję, natomiast na pewno nie był tajnym współpracownikiem i myślę, że tu się nie powinno go przedstawiać jako kogoś, kto donosił na kogoś" - mówi Isakowicz-Zaleski.
I tłumaczy księdza Jankowskiego. "Przede wszystkim mógł w ogóle nie wiedzieć, że Służba Bezpieczeństwa określa jako kontakt operacyjny >Delegat<, bo o tym nie informowano. W przypadku tajnych współpracowników było inaczej, więc tutaj może mieć dziś przekonanie słuszne, że nie posunął się za daleko. Zresztą te dokumenty jasno tego nie wyjaśniają" - mówi.
Za najczarniejszą postać z otoczenia księdza Popiełuszki Isakowicz-Zaleski uważa zastępcę sekretarza episkopatu, nieżyjącego już biskupa Jerzego Dąbrowskiego, który współpracował bardzo długo, był bardzo użyteczny.
"Służba Bezpieczeństwa pomagała mu w awansach kościelnych. To jest taki klasyczny przypadek. Był wielokrotnie w relacjach z Lechem Wałęsą, z episkopatem, z "Solidarnością" podziemną. Nigdy nie wyjaśniono, jaka to była rola, a szkoda, bo pełna analiza tych akt pokazałaby, jak Służba Bezpieczeństwa spenetrowała te relacje Kościół - "Solidarność" - wskazuje Isakowicz-Zaleski.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!