Producenci leków chcą sądzić się z ministrem
Producenci leków kłócą się z resortem zdrowia. Mówią, że są krzywdzeni przy tworzeniu list leków refundowanych, bo zależą one od widzimisię ministra. Chcą walczyć o swoje w sądzie. Resort się nie boi. I uspokaja: nowa lista będzie o czasie.
Ale jak chodzi o pieniądze zwykle zaczynają się kłótnie. I tak producenci, jak pisze „Puls Biznesu”, uznali, że sposób dobierania leków na listy medykamentów refundowanych jest niesprawiedliwy. Zarzucają ministrowi zdrowia, że wszystko zależne jest od jego widzimisię. Skarżą się, że nie mają prawa do odwołania, kiedy ich lek zostanie odrzucony (wedle procedur, to producenci zgłaszają swe propozycje, a resort je ocenia i odrzuca bądź umieszcza w spisie). I że niejasne są zasady, według jakich są one oceniane. Sprawa jest na tyle poważna, że farmaceuci grożą skierowaniem sprawy do sądu przeciw ministerstwu.
"Nie komentujemy tej sprawy" - mówi dziennikowi.pl Paweł Trzciński, rzecznik ministra zdrowia.
Jak udało się nam nieoficjalnie dowiedzieć, resort producentów leków się nie boi. Bo po pierwsze: wedle nowych przepisów mają oni prawo do odwołania od decyzji o odrzuceniu ich leku z listy. Po drugie, kryteria wyboru są jasne: jeśli producent zgodzi się obniżyć cenę, lek wchodzi na listę, jak nie - nie wchodzi. Na szczęście cała ta wojna nie sprawi, że lista leków refundowanych zniknie i chorzy będą musieli płacić za nie pełną cenę. Nowa, zgodnie z planem, pojawi się w połowie lutego.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!