Andrzej Lepper chciał o wszystkim opowiedzieć przed sejmową komisją do spraw nacisków. List datowany jest na kwiecień 2009 roku. Przewodniczący Samoobrony napisał do przewodniczącego komisji, posła Sebastiana Karpiniuka z PO, oburzony wypowiedziami innych członków komisji - Jacka Kurskiego i Arkadiusza Mularczyka z PiS.

List na swoim blogu w serwisie Wprost.pl zamieścił były poseł PO Robert Węgrzyn.

Jestem zaszokowany cynicznym, bezwstydnym i kłamliwym oświadczeniem tych Panów, że nie było żadnych dowodów na łamanie prawa przez Centralne biuro Antykorupcyjne, ministra sprawiedliwości Pana Zbigniewa Ziobrę oraz ówczesnego premiera Pana Jarosława Kaczyńskiego w sprawie tak zwanej afery gruntowej - pisał Andrzej Lepper.

Przekonywał przy tym, że afera gruntowa, w wyniku której stracił stanowisko wicepremiera w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, to dowód na rażące bezprecedensowe łamanie prawa. Dowody na ten temat chciał przedstawić przed komisją śledczą.

Pragnę udowodnić, że afera gruntowa została wymyślona przez CBA, Kancelarię Premiera Kaczyńskiego i jego osobiście jako prowokacja polityczna wymierzona wyłącznie przeciwko konstytucyjnemu Ministrowi i Wicepremierowi rządu Andrzejowi Lepperowi - pisał przewodniczący Samoobrony. I przekonywał dalej:

Chciano w ten sposób skompromitować i aresztować moją osobę, a w konsekwencji pozbawić pełnionych funkcji publicznych. Zamierzano przejąć Klub Poselski Samoobrony pod władcze skrzydła PiS, aby stworzyć sobie warunki do autokratycznego rządzenia krajem.

Andrzej Lepper pierwszy raz stanął przed komisją śledczą w listopadzie 2008 roku, drugi raz - pięć miesięcy po napisaniu listu. Powtórzył wówczas swoje zarzuty i domagał się przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego.