Posłanka Małgorzata Kidawa-Błońska mówiła w radiowej Trójce, że koszty organizacji plebiscytu to równowartość budowy kilku przedszkoli w Warszawie. Według Kidawy-Błońskiej branie udziału w referendum, to narażanie stolicy na koszta i wprowadzanie chaosu. Pytana o polityczną przyszłość Hanny Gronkiewicz-Waltz, polityk stwierdziła, że miasta w których rządzą długoletni prezydenci, rozwijają się bardzo dobrze. Kidawa-Błońska nie chciała odpowiedzieć, czy gdyby jej partyjna koleżanka straciła stanowisko, to ona będzie walczyć o prezydenturę Warszawy z ramienia PO.

Kidawa-Błońska mówiła również o innym referendum - na temat anulowania reformy edukacyjnej. Posłanka zapewniła, że PO będzie przeciw plebiscytowi, za którym opowiedziało się blisko milion osób. Dodała, że nie można cofać reformy, a 6-latki czują się w szkole bardzo dobrze. Nie można dzieci straszyć szkołą, bo szkoła jest dla nich przyjazna - podkreśliła.

Właśnie Małgorzata Kidawa-Błońska jest szykowana przez PO na stanowisko komisarza po ewentualnej porażce Hanny Gronkiewicz-Waltz. Najpierw ma zostać komisarzem, a potem walczyć o prezydenturę - pisze "Gazeta Wyborcza"

Nikt tego oficjalnie nie powie, ale komisarzem wyznaczonym przez premiera ma zostać Małgorzata Kidawa-Błońska - powiedział "GW" jeden z polityków PO. - Była tu radną, nie musi uczyć się miasta. Do wyborów samorządowych mogłaby nabijać punkty PO, otwierając to, czego Hanna Gronkiewicz-Waltz nie zdążyła.

Poprawa nastrojów to klucz do pokonania PiS w stołecznych wyborach. W nich na prezydenta wystartuje zapewne pani Małgorzata - mówi polityk PO.