Dziennikarz tygodnika Michał Majewski mówi IAR, że taśmy są szokujące i kompromitujące dla państwa. Zapewnia również, że "Wprost" jest w posiadaniu nagrań, a ich autentyczność była wielokrotnie weryfikowana przed opublikowaniem artykułu.

Publicysta zaznacza, że to może być dopiero początek afery, bo są też informacje o innych nagraniach, między innymi ze spotkań wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej z szefem CBA Pawłem Wojtunikiem oraz najbogatszego Polaka Jana Kulczyka z prezesem NIK-u Krzysztofem Kwiatkowskim.

Dziennikarz dodaje, że nagrania będą sukcesywnie publikowane, ale we fragmentach. Spowodowane to jest długością zapisu - jedna z rozmów trwa dwie godziny.

Według spekulacji "Wprost-u", wyciek taśm może być próbą zamachu stanu, obliczonego na obalenie rządu Donalda Tuska. Michał Majewski zwraca uwagę, że jedną sprawą jest to co mówią politycy, a drugą - ważniejszą - że ktoś potajemnie nagrywał jedne z najważniejszych osób w państwie. Jego zdaniem może tutaj chodzić o grę służb specjalnych lub innych grup interesu, którym narazili się politycy.

Dziennikarze tygodnika mówią, że w tej chwili .mają dwie taśmy Pierwsze z nagrań pochodzi z lipca ubiegłego roku. W rozmowie w warszawskiej restauracji "Sowa i przyjaciele" biorą udział minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz, prezes Narodowego Banku Polskiego Marek Belka oraz jego najbliższy współpracownik Sławomir Cytrycki.

Szef MSW chce, by bank centralny pomógł w finansowaniu deficytu budżetowego i tym samym wsparł Platformę Obywatelską przed serią wyborów. Szef NBP-u w zamian domaga się dymisji ówczesnego ministra finansów Jacka Rostowskiego. W trakcie rozmowy Sienkiewicz wypowiada wiele kontrowersyjnych opinii. Mówi między innymi, że państwo polskie istnieje tylko teoretycznie.

Druga taśma to zapis rozmowy między szefem ministerstwa transportu Sławomirem Nowakiem i byłym wiceministrem finansów Andrzejem Parafianowiczem. Nowak skarży się, że służby skarbowe prześwietlają jego żonę, i pilnie szuka pomocy. Zablokowałem to - zapewnia go Parafianowicz.

Na razie nie można zweryfikować tych informacji. Nagrania jeszcze nie są dostępne. Dziennikarze "Wprost" zapowiadają, że niedługo zostaną opublikowane na stronie internetowej tygodnika.

Rzecznik Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Maciej Karczyński nie chciał na razie komentować sprawy.

CZYTAJ TAKŻE: Piechociński o taśmach "Wprost": Za dużo ostatnio wybuchów sensacji>>>