65-stronicowe opracowanie: “Jarosław Gowin. Analiza wizerunku medialnego oraz zewnętrznych uwarunkowań rozwoju politycznego" powstało w marcu zeszłego roku, kiedy Gowin był jeszcze ministrem sprawiedliwości. Niespełna miesiąc przed jego dymisją, pół roku przed odejściem z PO i w efekcie założeniem własnej partii.

O raporcie "DGP" pisał w zeszłym tygodniu. CZYTAJ WIĘCEJ: Za publiczne pieniądze szukali odpowiedzi, kim jest Gowin >>>

Czego dowiedział się o sobie z kosztownej analizy? W podsumowaniu same błyskotliwe spostrzeżenia:

- Jarosław Gowin mimo deklarowanych wyrazistych poglądów jest zagadką, tajemnicą dla mediów. Wiele publikacji jest próbą odpowiedzi na pytanie: kim jest Jarosław Gowin i dokąd zmierza. Media zastanawiają się, czy minister sprawiedliwości jest wytrawnym politycznym graczem czy idealistą pragnącym zmieniać świat - czytamy w raporcie.

Raport kosztował 25 tys. złotych. Po co ministerstwu medialno-polityczne opracowanie na temat jego szefa?

Jarosław Gowin nie raczył nam odpowiedzieć. W jego imieniu wystąpił zaś Piotr Dardziński, szef ówczesnego gabinetu politycznego Gowina, który zlecał raport.

- Miał on na celu określenie sposobu odbioru ministra przez społeczeństwo i media - tłumaczy Dardziński.

Nadmienia, że w czasie swojego urzędowania Gowin przeprowadzał istotne reformy takie jak np. deregulacja zawodów reglamentowanych czy reorganizacja sądów oraz brał udział w dyskusjach na temat problemów konstytucyjnych związanych z istotnymi kwestiami światopoglądowymi.

- (Raport) wskazywał na decyzje cieszące się akceptacją społeczną i decyzje, którym odbiorcy nie byli przychylni. Komunikowanie się z obywatelami za pośrednictwem mediów, zrozumienie mechanizmów tej komunikacji, ewentualne wskazanie błędów w komunikacji są bardzo istotnymi czynnikami wpływającymi na prawidłowe funkcjonowanie instytucji publicznych - tłumaczy w rozmowie z dziennik.pl Dardziński.

Sęk w tym, że raport dzieli się na dwie części, z których co najmniej jedna ma niewiele wspólnego z działalnością ministra sprawiedliwości, ale stricte polityczną aktywnością Gowina jako posła i członka PO. Pierwsza część to analiza wizerunku medialnego Gowina, druga zaś to opis wewnętrznych uwarunkowań jego kariery politycznej. A w środku rozdziały poświęcone relacjom z Donaldem Tuskiem czy posiedzeniu klubu PO w Jachrance. 

Jak to się ma do pracy szefa resortu?

Sensownego komentarza nie uzyskaliśmy. Podobnie jak odpowiedzi na pytanie o autorkę raportu, którą Dardziński wybrał ponoć z polecenia.

Z dokumentu, który posiadamy, wynika że analizę wykonała firma "Media i Doradztwo" - dziś "Bridge" - czyli agencja PR Piotra Bazylko i Piotra Wysockiego, do których w kwietniu zeszłego roku dołączył znany dziennikarz Igor Janke.

Na każdej stronie raportu widnieje logo i nazwa tejże firmy.

Ale Dardziński wypiera się kontaktu z firmą.

- "Media i Doradztwo" nigdy nie pracowała dla Ministerstwa Sprawiedliwości, zatem nie wykonywała żadnych analiz, raportów czy opracowań. Raport, który został przekazany Ministrowi Sprawiedliwości, nie zawierał żadnych informacji o firmie "Media i Doradztwo" - oświadcza Dardziński, twierdząc, że resort miał podpisaną umowę jedynie z panią Anną P, "analitykiem, autorką raportów i analiz dla uznanych polskich i zagranicznych firm".

Widocznie były szef kancelarii nie orientował się, komu zleca kosztowny raport, bo Anna P. uśmiecha się ze zdjęcia na firmowej stronie wspomnianej agencji, jako jej ceniona i długoletnia pracownica.

Jak powiedziała "DGP" Wioletta Olszewska z wydziału prasowego ministerstwa obecnie w resorcie trwa postępowanie wyjaśniające dotyczące m.in. tego raportu. 

CZYTAJ WIĘCEJ: Gowin dla dziennik.pl: Nie jestem karierowiczem >>>