W 2014 roku podczas antyrządowej manifestacji Ruchu Narodowego w Warszawie obecny poseł Kukiz'15  zachęcał przez megafon, by tłum ruszył na kordon policji zagradzający wejście do Sejmu, przerwał go siłą i wdarł się do do gmachu parlamentu.

Winnicki ma zapłacić 2.250 zł grzywny. Po uprawomocnieniu się wyroku, odbierze mu również mandat poselski. Stanie się to z mocy prawa, bowiem Winnicki dopuścił się przestępstwa umyślnego, ściganego z oskarżenia publicznego - podaje "Wprost"

Sam Winnicki zapowiedział na swoim profilu na Facebooku, że złoży apelację od wyroku. - Bolek Bolkiem a tymczasem zapadły wyroki w sprawie afery taśmowej. Konkretnie - wyroki za manifestacje antyrządowe Ruchu Narodowego, które organizowaliśmy po wybuchu afery taśmowej. Jako jedyni wyprowadziliśmy wtedy ludzi na ulicę, domagając się dymisji rządu Tuska, Sienkiewicza i spółki. Wśród skazanych - m.in. Artur Zawisza i ja - pisze poseł.

Broni nie składamy. Będę czynił starania, by postawić, przynajmniej niektórych, "bohaterów" afery taśmowej, przed Trybunałem Stanu - zapowiada Robert Winnicki.

Jak podaje "Wprost" Winnicki został ostatnio także usunięty z funkcji wiceszefa klubu parlamentarnego Kukiz’15. Polityk straci też wkrótce stanowisko prezesa Ruchu Narodowego.

W najbliższym czasie Roberta Winnickiego czeka jeszcze proces o zniesławienie ówczesnego komendanta głównego policji generała Marka Działoszyńskiego.