Centralne Biuro Antykorupcyjne przeszukało dziś dom byłego ministra sportu Andrzeja Biernata. Śledztwo przeciwko niemu prowadzone jest od sierpnia zeszłego roku. Według prokuratury, zebrany dotąd materiał dowodowy wskazuje, że istnieje możliwość składania niezgodnych z prawdą oświadczeń majątkowych przez byłego szefa resortu sportu. Chodzi o oświadczenia złożone w latach 2010-2014.

Poseł PO Andrzej Halicki powiedział, że sprawa oświadczeń majątkowych byłego ministra toczy się od sierpnia ubiegłego roku. Polityk był też pytany o jego przyszłość w partii. Biernat jest między innymi szefem PO w regionie łódzkim. Halicki nie wykluczył, że jeśli zarzuty się potwierdzą, Biernat zostanie z tej funkcji odwołany.

W sierpniu ubiegłego roku Andrzej Biernat przestał pełnić funkcję sekretarza generalnego Platformy Obywatelskiej. Zrezygnował też ze startu w wyborach parlamentarnych.

Rzecznik PO Jan Grabiec mówił, że kontrola oświadczeń majątkowych Andrzeja Biernata rozpoczęła się w 2014 roku, a od sierpnia 2015 toczy się śledztwo. - Dziś prokuratura nie odpowiada na pytanie, czy pojawiły się jakieś nowe dowody w tej sprawie - zwrócił uwagę Grabiec.

Komentując sprawę w Sejmie senator PiS Jan Maria Jackowski zauważył, że każda z osób pełniących funkcje publiczne podlega tym samym regulacjom prawnym. Dodał, że wypełniania oświadczenia majątkowego można się nauczyć lub skorzystać z doświadczeń stosownych osób. Według senatora PiS poszukiwanie w tej sprawie drugiego, politycznego dna jest zupełnie nieuzasadnione ponieważ o wątpliwościach dotyczących byłego ministra sportu głośno było już wtedy kiedy sprawował funkcję w poprzednim rządzie.

Sprawę komentowała również posłanka Nowoczesnej Kamila Gasiuk-Pihowicz. - Jak ktoś popełnia przestępstwo, powinien być za to skazany - powiedziała. Dodała, że sprawę oświadczeń majątkowych byłego ministra sportu trzeba pozostawić do wyjaśnienia organom ścigania.

Rzecznik PSL Jakub Stefaniak nie odnosi się na razie do podejrzeń - informuje, że z oceną wstrzymuje się do ewentualnych zarzutów. - Jeżeli minister Biernat nie ma sobie nic do zarzucenia to powinien się bronić i ma do tego prawo. Nie powinniśmy go skazywać, póki nie będzie konkretnych dowodów i sąd go nie skaże. Politycy nie powinni się bawić w sędziów - powiedział Stefaniak.