Informację o odwołaniu profesorów Suchockiej i Drzewickiego z Komisji Weneckiej podali w poniedziałek rano prof. Roman Wieruszewski i konstytucjonalista prof. Ryszard Balicki z Uniwersytetu Wrocławskiego.

W poniedziałek rano minister spraw zagranicznych powiedział, że Suchocka i Drzewicki nie zostali odwołani, tylko skończyły im się kadencje. Te kadencje kończą się z końcem tego miesiąca - mówił minister w radiowej Trójce. Jak przypomniał, zgodnie z obowiązującymi w Komisji zasadami, członkowie KW nie mogą orzekać w sprawie własnych krajów.

Otrzymałam oficjalną informację, że rząd nie przedłuży mojego mandatu w Komisji Weneckiej. Bez podania powodu - potwierdziła doniesienia Hanna Suchocka w Polsat News.

Kończy się kadencja i rząd postanowił nie wystąpić o przedłużenie kadencji (w Komisji Weneckiej - red.). Było oczekiwanie, że rząd wystąpi o przedłużenie z tego względu, że pełnię obecnie funkcję pierwszej wiceprzewodniczącej komisji - tłumaczyła w TVN24 Hanna Suchocka.

Funkcję pierwszej wiceprzewodniczącej pełnię z woli międzynarodowej instytucji jaką jest Komisja Wenecka, ale wniosek o to, aby przedłużyć mandat jest wnioskiem pochodzącym z danego państwa, czyli od rządu, no i tak rząd zadecydował - dodała była premier.

Nowymi reprezentantami Polski w KW mają być prof. Bogusław Banaszak (jeden z autorów opinii, że Trybunał Konstytucyjny nie mógł orzekać z pominięciem ustawy o TK - PAP) i prof. Mariusz Muszyński, który został w tej kadencji wybrany na sędziego TK, ale prezes Trybunału Andrzej Rzepliński nie dopuszcza go do orzekania.

Według Waszczykowskiego nie ma powodów, aby czynniki europejskie przyjmowały rezolucję na temat Polski. Uważam, że przyjęliśmy raport i opinię Komisji Weneckiej i przekazaliśmy sprawę do parlamentu. Marszałek Sejmu powołał komisję ekspercką, która zbada jak wdrożyć zalecenia. Trzeba dać czas politycznemu dialogowi. To nie jest do rozwiązania na drodze prawnej - ocenił.

Pytany, czy UE może wprowadzić wizy dla obywateli USA, Waszczykowski przyznał, że jest taki pomysł, ale wydaje się, że mało realny. On może dotknąć wielu Amerykanów polskiego pochodzenia. Nie chcielibyśmy, aby mieli oni problemy z wjazdem do Polski - powiedział.