Grzegorz Kowalczyk: Jakie skutki przyniesie obniżka pensji parlamentarzystów? Czy nie ma ryzyka, że zniechęci to do kandydowania ludzi posiadających doświadczenie w innych sferach życia publicznego?

Jan Maria Jackowski (senator PiS): Skutki mogą być nie tylko takie o jakie pan pyta, ale bardzo różnorodne i długofalowe. Podjęta decyzja jest adekwatna do zaistniałej sytuacji i jej celem - co podkreślali przedstawiciele kierownictwa PiS - jest powstrzymanie niekorzystnych trendów sondażowych oraz wytrącenie argumentów opozycji. Czas pokaże czy poza bardzo chwilowym efektem przyniesie ona długotrwałe ustabilizowanie sondażowe. Pytanie kluczowe brzmi: czy spadek sondażowym był tylko związany z uposażeniami parlamentarzystów czy jego przyczyny były głębsze i szersze. Pytanie jest retoryczne.

Przypomnę, że podobna dyskusja odbyła się już w 2004 roku, gdy z inicjatywy PiS przy poparciu PO oraz ówczesnych rządzących z koalicji SLD-PSL z ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora skreślono przepisy umożliwiające otrzymywanie przez parlamentarzystów tzw. trzynastek. Trzynastki zabrano też całej tzw. „erce”, czyli osobom sprawującym kierownicze funkcje w państwie, w tym również prezydentowi RP. Do 2004 roku wypłacane było bowiem takie dodatkowe wynagrodzenie, które obejmowało około 100 proc. uposażenia i pochodnych.

Czy PiS spodziewa się po tej decyzji radykalnego skoku w sondażach?

Nie mogę się wypowiadać za klub. Proszę pytać osób odpowiedzialnych za podjęcie tej decyzji. Jestem także historykiem i analitykiem politycznym, autorem książek z zakresu życia publicznego w Polsce po 1989 roku. Na zachodzące zmiany patrzę również przez ten pryzmat, nie tylko jako senator Prawa i Sprawiedliwości.

Czy obniżka płac to korzystne, systemowe działanie?

Tu rodzą się wątpliwości, ponieważ w Polsce mamy jedne z najniższych uposażeń osób sprawujących ważne funkcje państwowe w stosunku do średniej krajowej z wszystkich krajów UE. A jednocześnie politycy są oceniani bardzo nisko we wszystkich sondażach. Czy obniżenie uposażeń polepszy te oceny? Wątpię. Ponadto obniżanie może spowodować korupcjogenność i inne negatywne zjawiska. Środowiska gospodarcze już są zaniepokojone bo skoro nagle można obniżyć uposażenia, to tak samo nagle można podwyższyć podatki czy wprowadzić domiary.

Poseł Tadeusz Cymański, wiceprzewodniczący Klubu Parlamentarnego PiS, mówił, że propozycja obniżeniu wynagrodzeń "to konsekwencja błędów PiS i również działań Platformy Obywatelskiej". Pytany o ocenę tego pomysłu stwierdził, że "decyzja prezesa o obniżeniu parlamentarnych pensji nie budzi entuzjazmu, bo jest bardzo kontrowersyjna". Z tego wynika, że także w kierownictwie Klubu są różne głosy. W okresie okołoświątecznym uczestniczyłem w kilkunastu spotkaniach otwartych z obywatelami w moim okręgu wyborczym, w subregionie ciechanowskim i miałem okazję rozmów z setkami osób, nie tylko zwolenników PiS. Nie słyszałem ani jednego głosu, w którym problemem byłyby uposażenia zwykłych parlamentarzystów nie pełniących funkcji ministerialnych.

Za to faktycznie pojawiał się wątek nagród dla ministrów, a przede wszystkim kwestia niebotycznych wynagrodzeń w spółkach skarbu państwa bądź z udziałem skarbu państwa. Na pewno sytuacja wymaga systemowego i pilnego, zwłaszcza wobec osób, które kiedyś pełniły funkcje polityczne z ramienia Prawa i Sprawiedliwości bądź były współpracownikami prominentnych polityków PiS, a teraz mają lukratywne posady. To temat, który wzbudza ogromne emocje. Należy ubolewać nad tym, że po dymisji ministra Jackiewicza nie rozwiązano systemowo problemu wynagrodzeń w spółkach skarbu państwa, jak również wynagrodzeń osób wchodzących w skład rządu.

To wymagało spokojnej, merytorycznej debaty obejmującej również uposażenia osób sprawujących ważne funkcje w państwie, bo zdarza się, ze osoba odpowiedzialna za papier toaletowy w jakimś urzędzie centralnym zarabia kilkukrotnie więcej niż wiceminister Banaś, który z determinacją pracuje na rzecz uszczelnienia systemu ściągania VAT i między innymi jego działania przyniosły budżetowi państwa dziesiątki miliardów złotych! W tej chwili ta dyskusja ze względu na poziom emocji oraz fakt, że przez najbliższe 2 lata mamy poczwórne wybory jest już niestety niemożliwa. Traci na tym państwo, a przez to i obywatele.

Czy sprawa ustawy degradacyjnej została zamknięta?

Klub PiS nie będzie wychodził z własną inicjatywą, czekamy na ruch Prezydenta, który zapowiedział własny projekt po konsultacjach m.in. z Ministrem Obrony Narodowej. Sądzę, że o wecie zadecydowała tzw. sprawa generała Hermaszewskiego. Media przedstawiały go jako osobę niewinną, ofiarę sytuacji, dokooptowaną do WRON wbrew swojej woli. WRON był nielegalny nawet w świetle prawa peerelowskiego i nic dziwnego, że została zakwalifikowana jako „związek przestępczy o charakterze zbrojnym”. Narracja teraz mocno się skomplikowała, gdyż ujawniono akta generała Hermaszewskiego z których jasno wynika, że był tajnym współpracownikiem Wojskowej Służby Wewnętrznej i to od początku swojej kariery. Więc cały jego mit nabiera tym samym innego, ciemniejszego wymiaru.

Zatem prezydent zanadto pospieszył się ze swoim wetem?

Uważam, że weto Pana Prezydenta jest niezrozumiałe w szerokich kręgach wyborców Prawa i Sprawiedliwości. Mówię to po wielu spotkaniach z moimi wyborcami z okręgu. Mamy do czynienia z niekonsekwencją. Członkowie WRON mieli bardzo mocne zarzuty udziału w związku przestępczym o charakterze zbrojnym. Nie ponieśli jednak żadnych konsekwencji prawnych. Z drugiej strony nawet nie zdobyto się na tak symboliczny gest jak pozbawienie stopnia wojskowego tych osób, które działały w strukturze sprzecznej nawet z ówczesnym, PRL-owskim prawem.

Czy polski parlament planuje zrobić coś jeszcze w sprawie naprawy relacji z Unią Europejską?

Wciąż nie wiemy jak Komisja Europejska zareaguje na zmiany proponowane przez stronę polską. Wypowiedzi Pana Timmermansa wskazują na to, że można być bardzo ostrożnym optymistą co do perspektyw dialogu z KE.