W związku z decyzją PKW, Ruch Kontroli Wyborów podjął uchwałę, w której "domaga się natychmiastowej dymisji całego składu PKW z powodu złamania przez nią prawa". "PKW podjęła decyzję, że nie wykona ustawy sejmowej (nie zrealizuje transmisji z komisji wyborczych) z powodu wydania rozporządzenia przez Komisję Europejską (RODO). PKW bezprawnie uzurpuje sobie prawo Trybunału Konstytucyjnego do orzekania o relacji między ustawami a innymi aktami prawnymi" - oceniono w dokumencie.

Zdaniem RKW, jeśli PKW nie poda się do natychmiastowej dymisji, Sejm powinien w trybie nadzwyczajnym dokonać nowelizacji Kodeksu wyborczego, by móc odwołać cały skład PKW. "W przeciwnym przypadku czeka nas zalegalizowanie aktu bezprawia przez państwowy organ władzy i powtórka ze sfałszowanych wyborów samorządowych w 2014 r. lub konieczność przesunięcia terminu wyborów samorządowych, czyli dezorganizacja całego czekającego nas procesu wyborów (parlamentarnych, europarlamentarnych i prezydenckich)" - napisano.

Pod uchwałą ws. dymisji Państwowej Komisji Wyborczej podpisali się członkowie Zarządu Ruchu Kontroli Wyborów: Józef Orzeł z Fundacji Klubu Ronina, Ewa Stankiewicz ze Stowarzyszenia Solidarni2010 oraz Paweł Zdun, Przewodniczący Krajowej Rady Koordynatorów RKW.

Odpowiadając na zarzuty Ruchu Kontroli Wyborów, Hermeliński podkreślił w rozmowie z PAP, że PKW nie złamała prawa i przypomniał art. 8 ust 2 konstytucji, mówiący o tym, że ustawę zasadniczą stosuje się bezpośrednio. - Jeżeli konstytucję stosuje się bezpośrednio, to automatycznie ma zastosowanie art. 91 ust. 3 (który daje pierwszeństwo prawu międzynarodowemu nad prawem krajowym - PAP) na który myśmy się powołali - wskazywał szef PKW.

Hermeliński zaznaczył też, że Komisja "musiała" podjąć decyzję o rezygnacji z transmisji z lokali wyborczych, ponieważ w innym wypadku zarzucono by, że Polska łamie prawo unijne, które - jak zaznaczył - jest częścią składową prawa polskiego.

- To odwołanie się do Trybunału Konstytucyjnego jest nie do końca trafne, ponieważ art. 8 ust. 2 przesądza - mówi: konstytucję stosuje się bezpośrednio, bez rozróżnienia, kto ma ją stosować - dodał.

- Jeśli zaś chodzi o kwestię odwołania PKW, tu nie ma potrzeby zmieniania Kodeksu wyborczego, bo nas odwołuje prezydent na uzasadniony wniosek - jak mówi przepis Kodeksu wyborczego - prezesa tego organu, który nas wskazał, tzn. Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego, Naczelnego Sądu Administracyjnego - zaznaczył Hermeliński. - Jeżeli takie wnioski od tych organów wyjdą do prezydenta, prezydent podejmuje decyzję. Oczywiście, ustawodawca może to zmienić w każdej chwili - dodał.

W piątek na terenie całej Unii Europejskiej zaczęło obowiązywać unijne rozporządzenie o ochronie danych osobowych (RODO). Stanowi ono, że przetwarzanie danych będzie możliwe za wyraźną zgodą tego, kogo dotyczą. Przewiduje kary za naruszenie prawa do ochrony danych - do 20 mln euro lub 4 proc. obrotu firmy. Unijne przepisy dotyczą wszystkich podmiotów prywatnych i publicznych, które przetwarzają dane osobowe.

Zgodnie ze znowelizowanymi przepisami Kodeksu wyborczego, od podjęcia czynności przez obwodową komisję wyborczą ds. przeprowadzenia głosowania w obwodzie do chwili podpisania protokołu głosowania prowadzi się transmisję z lokalu wyborczego za pośrednictwem publicznie dostępnej sieci elektronicznego przekazywania danych.

Natomiast w przypadku, gdy transmisja nie jest możliwa z przyczyn technicznych w trakcie pracy obwodowej komisji wyborczej w lokalu wyborczym, czynności przez nią podejmowane są rejestrowane za pomocą urządzeń rejestrujących obraz i dźwięk, a następnie udostępniane na stronie internetowej Państwowej Komisji Wyborczej.

Szef PKW: Nie będzie transmisji z lokali wyborczych ze względu na przepisy RODO

Państwowa Komisja Wyborcza w specjalnym oświadczeniu poinformowała w poniedziałek, że nie będzie transmisji z lokali wyborczych podczas jesiennych wyborów samorządowych. "DGP" jako pierwsze informowało o tym w serii artykułów.

Obowiązek prowadzenia transmisji z lokali wyborczych zakłada znowelizowany w styczniu Kodeks wyborczy. - Podjęliśmy dzisiaj uchwałę, w której stwierdzamy, że transmisja z lokali wyborczych nie może się odbyć w świetle opinii GIODO, a przede wszystkim z uwagi na treść konstytucji art. 91 ust 3, który mówi, że prawo organizacji międzynarodowych, których Polska będzie członkiem, mają pierwszeństwo przed przepisami krajowymi - powiedział Hermeliński na briefingu w Warszawie.

Podkreślił, że "nie da się (z tymi przepisami) pogodzić przepisów Kodeksu wyborczego, które nakazują przeprowadzenie transmisji, ponieważ w sposób bezsporny narusza to rozporządzenie RODO".

Hermeliński dodał, że choć przepis o transmisji figuruje w Kodeksie wyborczym i nie został uchylony, to jego zdaniem nie może on być stosowany. - Naszym zdaniem ustawodawca powinien dosyć pilnie ten przepis zreformować - powiedział.

"DGP" jako pierwszy pisał o tej sprawie. WIĘCEJ TUTAJ>>