Pracował i dla PiS, i dla Urbana
Asystent posła PiS tak zaangażował się w walkę z burmistrzem Kraśnika, człowiekiem PO, że postanowił zawrzeć "pakt z diabłem". Współpracował z tygodnikami "NIE" i "Fakty i Mity".
- W Sejmie rządzi armia asystentów
- Kaczyński: To PiS, a nie PO, zbuduje drugą Irlandię
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Teraz Mirosław Sznajder broni się jak może. Współpracę z "NIE" oraz "Faktami i Mitami" tłumaczy tak: "Pomogłem im tylko zebrać materiały, bo jako jedyni zainteresowali się postępkami burmistrza Kraśnika (z PO)".
Dowody współpracy są jednak niepodważalne - kiedy Sznajder był radnym, w oświadczeniu majątkowym wpisał 225 złotych dochodu z tytułu umowy o dzieło z wydawcą "FiM”.
Ten "pakt z diabłem" odkrył anonimowy internauta, który napisał maila do "Dziennika Wschodniego". "Czy człowiek, który współpracuje z takimi gazetami (…) powinien mieć miejsce u boku katolickiego posła z Prawa i Sprawiedliwości? Według mnie, nie. Jest to jawne zaprzeczenie zasadom, jakie głosi PiS”.
Teraz pracodawca Sznajdera, poseł Jarosław Stawiarski, musi wytłumaczyć się z zachowania asystenta przed Przemysławem Gosiewskim, szefem klubu PiS. "W marcu kończy mi się umowa z posłem i moim wrogom chodzi o to, żeby nie została przedłużona" - twierdzi zaś Sznajder, który podejrzewa, że za mailem do gazety stoi sam burmistrz Kraśnika.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!