Prezydent Kaczyński nie okradł Warszawy
Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezydent Warszawy, musi przełknąć gorycz porażki. Zarzuciła swojemu poprzednikowi Lechowi Kaczyńskiemu niegospodarność i powiadomiła prokuraturę. Chodzi o 1,9 mln zł, wydanych w latach 2003-2005 głównie na katering i restauracje. Prokuratorzy uznali jednak, że wszystko jest w porządku i odmówili wszczęcia śledztwa.
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Prokuratura nie stwierdziła nieprawidłowości, które sugerowałyby popełnienie jakiegokolwiek przestępstwa" - tłumaczy rzeczniczka warszawskiej prokuratury okręgowej, Katarzyna Szeska.
I to mimo że Gronkiewicz-Waltz nie miała wątpliwości, że za rządów obecnego prezydenta Polski, ratusz wydawał niezgodnie z prawem pieniądze z funduszu reprezentacyjnego. Aż 1,5 mln złotych poszło na katering i restauracje, 172 tysięcy na upominki, a około 100 tysięcy na 180-osobową delegację jadącą na pogrzeb Jana Pawła II.
Jak tłumaczyła Gronkiewicz-Waltz, tak wynikało z raportu o wydatkach ratusza za czasów, kiedy prezydentem Warszawy był Lech Kaczyński. Kontrolerzy skrytykowali między innymi sposób opisania rachunków za obiady prezydenta i jego zastępców w popularnej warszawskiej restauracji La Boheme.
Raport mówił też, że ówczesny prezydent Warszawy wydał ze służbowej karty ponad 35 tysięcy złotych, a jego zastępcy wspólnie ponad 56 tysięcy. Jednorazowo z kart wypłacano od 22 złotych do prawie 3 tysięcy.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!