Dziennik Gazeta Prawana logo

Macki Al-Kaidy w brytyjskiej policji

13 października 2007, 16:08
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Policja to dla Brytyjczyków, wystraszonych ostatnimi próbami ataków terrorystycznych, ostatnia nadzieja na bezpieczeństwo. Ale okazuje się, że żądna krwi Al-Kaida i tam umieściła swoich ludzi. Spośród mundurowych osiem osób podejrzewa się o kontakty z terrorystami. Niektórzy mieli nawet przejść szkolenie z szykowania zamachów.

Nazwiska i stanowiska podejrzanych o kontakty z Al-Kaidą są utrzymywane w ścisłej tajemnicy - pisze "Daily Mail". Na trop sprzymierzeńców terrorystów udało się wpaść dzięki pomocy brytyjskiego kontrwywiadu. MI5 zaczęła sprawdzać szeregi mundurowych po zamachu na londyńskie metro i autobus. Dziś mija dokładnie druga rocznica ataków, w których zginęło ponad 50 osób, w tym trzy Polki.

Jak to się stało, że w policji pracują ludzie podejrzani o związki z terrorystami? To proste. Wśród podejrzanych są imigranci z krajów islamskich. A zatrudnianie ich nakazuje szefostwo policji - chodzi o to, by mundury nosili przedstawiciele wszystkich obecnych na Wyspach grup etnicznych.

Najgorsze jest to, że usunięcie tych ludzi z policji będzie bardzo trudne. A to dlatego, że materiały zebrane przez wywiad nie mogą służyć jako dowody przeciwko policjantom. Na razie więc po prostu odsunięto ich od odpowiedzialnej pracy, są też bacznie obserwowani przez szefów.

O tym, że nie będzie łatwo ich zwolnić, świadczy przykład z przeszłości. Jeden z podejrzanych zachował posadę, choć wyszło na jaw, że rozpowszechniał w internecie zmontowane zdjęcia, przedstawiające obcinanie głów i ataki na konwoje w Iraku. Mężczyzna tłumaczył się wtedy, że chciał "sprowokować dyskusję o wojnie w Iraku".

Zdaniem brytyjskiego wywiadu, terroryści, którzy chcieli zaatakować Londyn i Glasgow, mieli informacje, które mogły pochodzić tylko od kogoś, kto pracuje w policji, a ściślej - w wydziale zajmującym się przygotowywaniem ewentualnych akcji ratunkowych. Przykład? Terroryści zaparkowali w Londynie dwa samochody z ładunkami wybuchowymi. Jeden z nich był ustawiony w miejscu, do którego zostaliby ewakuowani ludzie już po pierwszej eksplozji. Chodziło o to, by polało się jak najwięcej krwi.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj