Robią dzieła sztuki z łusek po pociskach
Przez belgijską Flandrię przetoczyły się dwie wojny. Nic dziwnego więc, że jeszcze dziś rolnicy wykopują z ziemi łuski po pociskach. A jest tego wiele. Pomysłowi Belgowie postanowili zagospodarować odpady w szczególny sposób. Przetapiają resztki pocisków i robią z nich metalowe żołnierzyki.
Dwa razy do roku rolnicy wykopują setki pocisków. Szacuje się, że od czasu ostatniej wojny wygrzebali z ziemi około 200 ton pocisków. Niektóre cały czas są niebezpieczne i grożą wybuchem. Tymi zajmują się saperzy, zwłaszcza że w niektórych są groźne gazy bojowe, używane przez Niemców w czasie I wojny światowej.
Przy niemal każdym gospodarstwie leży mniejsza lub większa sterta łusek. Nie bardzo wiadomo było, co z nimi zrobić. I tak narodziło się lokalne hobby. Miejscowi przetapiają wojenne pozostałości i robią z nich żołnierzyki - cynowe, ołowiane i mosiężne.
Ich wytapianie, a następnie malowanie zajmuje długie, zwłaszcza zimowe wieczory. Niektórzy, jak np. Ivan Sinnaeve z Sint-Jan zwany Szrapnelowym Karolem, mają nawet całkiem nieźle wyposażone warsztaty, których nie powstydziłby się ślusarz. Ale jaka potem radość dla oczu, kiedy można pochwalić się taką malowaną armią.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!