W wyniku wybuchów miał zostać ranny prezydent USA Barack Obama - tę informację zaledwie w ciągu minuty przesłano ponad 4 tys. razy.
Po sześciu minutach okazało się, że to fałszywy alarm.
Agencja Associated Press ze swojego drugiego konta, zdementowała tę informację.
Z prezydentem jest wszystko w porządku. Byłem z nim przed chwilą - zapewnił także rzecznik Białego Domu Jay Carney.
Te kilka minut wystarczyło jednak, by na amerykańskich giełdach wybuchała panika.
Indeks Dow Jones spadł o 128 punktów. Kurs amerykańskich spółek runął w dół - notowania np. Morgan Stanley spadły o 2,6 proc., Bank of America - 2,04 proc., a Citigroup - 1,7 proc. Chwilę później ceny akcji wróciły do wcześniejszego poziomu.