Zakaz wjazdu do Unii dla osób odpowiedzialnych za łamanie praw człowieka, oraz zamrożenie ich aktywów finansowych w Europie - tego typu sankcje są obecnie rozważane. Unijni dyplomaci mówią, że możliwe jest także embargo na dostawy broni i sprzętu wykorzystywanego do represji. 

O nałożenie sankcji od dawna apelowali między innymi europosłowie, ale dopiero gdy liczba ofiar śmiertelnych wzrosła, Bruksela zareagowała. W najmocniejszych słowach potępiamy przemoc jako metodę rozwiązywania kryzysu. Dlatego oczekujemy, że kraje członkowskie pilnie uzgodnią działania przeciwko odpowiedzialnym za użycie siły - mówił wczoraj szef Komisji Europejskiej Jose Barroso.

Na razie, jak wynika z nieoficjalnych informacji Polskiego Radia, ambasadorowie unijnych krajów, którzy wczoraj przez kilka godzin rozmawiali w Brukseli, nie uzgodnili wspólnego stanowiska. Panowało przekonanie, że sankcje są niezbędne, zdecydowana większość państw je poparła, choć ostrożnie co do skuteczności wypowiadały się kraje południa. Ambasadorowie pozostawili unijnym ministrom spraw zagranicznych decyzję w tej sprawie.