Pieniążek dzwonił do jednego z dziennikarzy, gdy w słuchawce usłyszał głos mówiący po rosyjsku, że jeżeli uderzy w niego pocisk artyleryjski to nic go nie ochroni.

Jak relacjonował, z podobną sytuacją miał do czynienia inny dziennikarz. Odebrał telefon od kolegi z Niemiec, ale ktoś się do rozmowy włączył i po rosyjsku pytał, w jakim celu i do kogo dzwoni. Pawłowi Pieniążkowi robiono też na miejscu zdjęcia. Nie wiadomo, kto stoi za telefonicznymi groźbami.