Węgry nie żywią fobii wobec rosyjskich rurociągów. Wręcz przeciwnie, kraj ten pragnie szybko zapewnić sobie gwarancje, że również po 2019 roku w sposób stabilny będzie otrzymywać gaz rosyjski - ocenia moskiewski dziennik. "NG" przypomina, że pod koniec 2019 roku kończy się kontrakt rosyjskiego Gazpromu na tranzyt gazu do UE przez terytorium Ukrainy. Wówczas głównymi trasami tranzytu staną się oba gazociągi Nord Stream i Turecki Potok - prognozuje gazeta.

Węgry są bardzo zainteresowane niezakłóconymi dostawami rosyjskich nośników energii. Z Rosji na Węgry trafia około 3/4 zużywanej przez nie ropy naftowej i 2/3 gazu ziemnego - wskazuje "Niezawisimaja Gazieta".

Cytowany przez nią ekspert Iwan Kapitonow z Rosyjskiej Akademii Gospodarki Narodowej i Administracji Publicznej przy Prezydencie Federacji Rosyjskiej (RANCHiGS) wskazuje, że niedawno Węgry zawarły kontrakt na dostawy gazu, który ma popłynąć powstającym gazociągiem Turecki Potok. Jednocześnie oficjalne władze węgierskie deklarują, że Węgry nie będą rezygnować z innych możliwości otrzymywania energii, czyniąc aluzję do amerykańskiego gazu (skroplonego) z Polski - zaznacza "Niezawisimaja Gazieta".

Jej zdaniem "obecnymi politykami węgierskimi kieruje siła podobna do chińskiego pragmatyzmu: +minimum polityki - maksimum korzyści dla kraju+". W podtytule artykułu gazeta zauważa: Władimir Putin liczy na współpracę z UE na sposób węgierski.

Dziennik ocenia, że na Węgrzech "walczą obecnie aktywnie dwie siły". Jedna z nich demonstruje obiektywne postrzeganie Rosji na arenie światowej. Druga stara się podkopać stosunki dwustronne, na przykład poprzez to, że Węgry wchodzą w skład Grupy Wyszehradzkiej wraz z Polską, chętnie demonstrującą nastroje antyrosyjskie - twierdzi "NG".

Gazeta zaznacza, że poniedziałkowa jednodniowa wizyta prezydenta Rosji w Budapeszcie była jego ósmym spotkaniem z premierem Węgier Viktorem Orbanem. Przy czym, jak wyjaśnia, decyzje w najważniejszych kwestiach dwustronnej współpracy gospodarczej omówiono wcześniej telefonicznie.