Po ogłoszeniu decyzji marszałek Sejmu zapewniał, że z nikim nie konsultował jaki termin będzie najlepszy na głosowanie. Podkreślił, że jest to jego suwerenna decyzja i podjął ją po refleksji i wsłuchaniu się w opinię publiczną.

Marszałek Sejmu wezwał, by nie podważać uczciwości procesu wyborczego. Przed nami 3 miesiące kampanii wyborczej o najwyższy urząd w Polsce, życzę nam wszystkim, aby ta kampania przebiegła w duchu wzajemnego szacunku i dyskusji o Polsce - zaznaczył.

Sikorski odrzucił sugestię, że termin wyborów ustalono na 10 maja, bo dwa dni wcześniej prezydent Bronisław Komorowski planuje zorganizować na Westerplatte duże obchody rocznicy zakończenia II wojny światowej.

Myślę, że wtedy kiedy podejmowano decyzję o kapitulacji hitlerowskich Niemiec, nie antycypowano naszych wyborów prezydenckich - stwierdził Sikorski. Jak dodał, dla dobrego kandydata termin głosowania nie ma znaczenia.

Radosław Sikorski dodał, że kandydaci mają czas do 26 marca na zebranie wymaganych do udziału w wyborach 100 tysięcy podpisów poparcia.

CZYTAJ TAKŻE: Piechociński: Komorowski będzie rywalem i zarazem partnerem>>>