Dziennik.plKraj

Środa, 30 maja 2012

Imieniny: Feliksa, Ferdynanda, Zdzisława

Sześciolatki w szkołach - bilans półrocza

2010-02-22 | Ostatnia aktualizacja: 21:43 | Komentarze: 0 | skomentuj

Po pierwszym półroczu obecności sześciolatków w szkołach sprawdziliśmy, czy eksperyment się powiódł. Zapytaliśmy rodziców, nauczycieli i psychologów, jakie są zalety, a co trzeba poprawić.

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-05-30

temp. min 1°C max. 22°C
opady: brak

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

• Diagnoza przedszkolna

Najwięcej kłopotów pojawia się, gdy do pierwszej klasy trafia dziecko, które do szkoły się jeszcze nie nadaje. Barbara Miros, nauczycielka z jednej z warszawskich szkół, przyznaje: "W grupie odstaje dwoje, troje dzieci, ale jedno zupełnie sobie nie radzi. Mama nalega, by się uczyło w szkole, a dla dziecka to gigantyczny stres. Jest mu ciężko, bo jest za mało rozwinięte. Dziecko otrzymuje polecenie: pokoloruj kółko na czerwono, a trójkąt na zielono. A ono nie zna kształtów i jest mu trudno. To niejedyne kłopoty. Dzieci nie potrafią się spakować, nie wiedzą, w jakim ubraniu przyszły, nie potrafią włożyć i wyjąć rzeczy z plecaka albo przebrać się na WF. Nikt ich tego nie nauczył. Do tego kłopoty narastają, bo podstawa programowa określa, czego dziecko musi się nauczyć, np. poznać wszystkie litery".

Zdaniem nauczycieli rodzice powinni poprzedzić decyzję o posłaniu sześciolatka do szkoły rzetelną diagnozą dojrzałości szkolnej. Psycholog Ewa Kuczyńska kierująca Poradnią Psychologiczno-Pedagogiczną nr 10 w Warszawie mówi jednak, że w tym roku MEN poszło po rozum do głowy i wprowadziło diagnozy w przedszkolach. Radzi jednak, by podchodzić do nich z dystansem. "Jeśli rodzice mają wątpliwości, powinni udać się do poradni psychologiczno-pedagogicznej, a jeśli trzeba, odroczyć wysłanie dziecka do szkoły. W przeciwnym razie problemy będą się nawarstwiać, dzieci będą reagować nerwicą, a w końcu i tak powtarzać klasę" - mówi Kuczyńska.

• Kto sobie nie radzi, nie wróci do przedszkola

Raz posłanego do szkoły dziecka nie można już cofnąć do zerówki. A problem istnieje. Tomkowi nie pomogły nawet dodatkowe zajęcia. Było jasne, że do pierwszej klasy się nie nadaje. Rodzice chcieli go po pierwszym semestrze cofnąć do zerówki. Jednak MEN, gminny wydział oświaty i poradnia psychologiczno-pedagogiczna odpowiedziały, że nie ma do tego podstawy prawnej. Zaproponowano pomoc psychologa i pedagoga. Rodziców zapewniono także, że w ostateczności dziecko powtórzy pierwszą klasę.

czytaj dalej

Iwona Dudzik
Źródło: dziennik.pl
12następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «