Oni stoją za wielką akcją przeciwko PARP
Dwóch młodych biznesmenów stoi za wielką medialną akcją przeciwko Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości - dowiedział się "DGP". Teraz szykuje się ciąg dalszy tych zmagań. Biznesmeni zapowiadają proces zbiorowy przeciw PARP. Agencja poprosiła ABW o sprawdzenie interesów prowodyrów.
- Kulejące dotowanie e-biznesu
- Cała prawda o polskich biznesmenach
- Rzeczniczka PARP zwolniona
- Firmy idą na wojnę z rządem
- Firmy idą do sądu po unijne pieniądze
- Stracili dotacje, bo skrytykowali PARP?
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Nikt do tej pory nie zaatakował państwowej instytucji z taką siłą. Ta wojna przez cały marzec absorbowała uwagę opinii publicznej: przedsiębiorcy, którzy nie dostali spodziewanych dotacji na e-biznes, kontra PARP. Przez niemal miesiąc informacja o niej zajmowała poczesne miejsce w głównych wydaniach wszystkich programów informacyjnych i publicystycznych.
Wściekłość grupy przedsiębiorców wzbudziły zawiedzione nadzieje. Pod koniec października setki z nich stanęło w kolejkach po dotacje do e-biznesu. Wtedy rzeczniczka PARP, opierając się na zapewnieniach minister rozwoju regionalnego, uspokajała: "Pierwsze miejsce w kolejce nie gwarantuje dotacji".
Część przedsiębiorców odpuściła więc sobie stanie. Na początku marca okazało się jednak, że już drugiego dnia składania wniosków wyczerpały się pieniądze do rozdzielenia. Dotację dostali tylko ci, którzy wniosek złożyli pierwszego i drugiego dnia. Inni poczuli się oszukani. Wśród nich znaleźli się biznesmeni ubiegający się o dotację dla "aniołów biznesu", którzy pomagają innym założyć firmę.
Pod siedzibą PARP przy ul. Pańskiej powstała lista kolejkowa. Ósmego marca przyjmowanie wniosków skończyło się przepychankami z ochroną. O to, czy były prawdziwe, czy ustawione na potrzeby reporterów, spierają się teraz telewizja TVN CNBC i PARP.
W tym czasie ruszyła strona internetowa Oszukaniprzezparp.pl. Wystarczyło kilka dni, żeby po wpisaniu w wyszukiwarce Google słowa "PARP" ten właśnie dres pojawiał się jako pierwszy link. Była to usługa opłacona przez uczestników akcji. W kilka dni agencja została znokautowana w mediach. Krytyka jej działań była tak potężna, że kierownictwo zdecydowało się na rozmowy z poszkodowanymi. Do niczego nie doprowadziły. Stanowisko straciła rzeczniczka PARP.
Stronę Oszukaniprzezparp.pl założył Łukasz Misiukanis, 29- letni biznesmen, do niedawna członek zarządu giełdowej firmy. Nieoficjalnie w PARP można usłyszeć, że jego aktywność to element sprawnej akcji marketingowej. Gdy na Facebooku powstało konto Oszukani przez PARP, błyskawicznie wpisało się na nią ponad 300 osób. Aktywnych uczestników dyskusji było jednak zaledwie kilku. Na spotkania, które PARP organizowała z poszkodowanymi, przychodziło po kilkanaście osób. Sprawą zainteresowało się też troje europosłów.
czytaj dalej >>>





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!