Ławrow: To była prowokacja Saakaszwilego
To gruzińska prowokacja. To nie my strzelaliśmy - tak rosyjski minister spraw zagranicznych ocenił wczorajsze ostrzelanie kolumny samochodów, w której jechali prezydenci Polski i Gruzji. Siergiej Ławrow uważa, że Tbilisi zależy na storpedowaniu trwających w Genewie rozmów, mających położyć kres konfliktowi na Kaukazie.
- "Kaczyński, mały piroman, dał się wkręcić"
- Siwiec: Kaczyński jak zagubiony turysta
- Prezydent tropi prorosyjskie lobby w Polsce
- Strzelanina pod lupą polskich śledczych
- Kaczyński o strzelaninie: Poszło kilka serii
- Gruzja: Do konwoju strzelali Rosjanie
- Kaczyński: Strzelali, ale nie bałem się o życie
- Prezydent: BOR mógł odpowiedzieć ogniem
- Jakubiak: Sparaliżowało mnie ze strachu
- Drażnienie się z Rosją to fatalny pomysł
- Premier chce raportu o strzelaninie w Gruzji
- Gdyby trafili prezydenta, BOR byłby bezsilny
- Na granicy po rosyjsku krzyczeli Gruzini?
- Kwaśniewski: To była niedobra misja prezydenta
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Jeśli prezydenta (Polski) zaprasza się na jakieś święto do Tbilisi, a potem wsadza do samochodu i wiezie do innego państwa, to czy nie jest to prowokacja?" - cytuje Ławrowa agencja RIA-Nowosti. "Żadnych strzałów z naszych stanowisk, a także ze stanowisk wojsk południowoosetyjskich nie było" - kategorycznie stwierdził szef rosyjskiego MSZ.
Siergiej Łarow zasugerował, że celem działań gruzińskiego prezydenta mogło być zerwanie toczących się w Genewie - przy udziale ONZ, OBWE i Unii Europejskiej - rosyjsko-gruzińskich rozmów na temat Osetii Południowej i Abchazji. Według niego nie po raz pierwszy zdarza się, że gruzińskie władze coś "organizują", a potem oskarżają o to stronę rosyjską i południowoosetyjską.
Genewskie negocjacje mają położyć kres konfliktowi na Kaukazie, który wybuchł z nową siłą na początku czerwca i tli się do dziś. Wojska gruzińskie weszły do Osetii Południowej, zbuntowanego regionu Gruzji, który nie uznaje zwierzchności Tbilisi. Osetyjczyków wsparła Rosja, która zmusiła Tbilisi do wycofania. Kilka dni później Osetia Południowa ogłosiła niepodległość, a Rosja natychmiast ją uznała.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!