Dziennik Gazeta Prawana logo

Prezydent: BOR mógł odpowiedzieć ogniem

25 listopada 2008, 20:12
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Prezydent Lech Kaczyński przyznaje, że oficerowie Biura Ochrony Rządu nie mogli go chronić jak trzeba w trakcie strzelaniny na gruzińsko-osetyjskim pograniczu. Dlaczego? Samochód BOR jechał na końcu prezydenckiej kolumny, a szefowi ochrony nie działał telefon. Ale cała sytuacja nie zmartwiła prezydenta, wręcz przeciwnie. "Bo gdyby polska ekipa była przygotowana na takie zdarzenie, mogłaby polać się krew" - uważa.

Prezydent przyznał w wywiadze dla "Magazynu 24 godziny" w telewizji TVN24 , że "strona gruzińska w jakimś przypadku zawaliła", ale nie ma o to żalu do Gruzinów. Według Lecha Kaczyńskiego dobrze się stało, że nie było wokół niego oficerów BOR, bo po serii z karabinu maszynowego z pewnością by zareagowali.

>>>Gruzini nie dopuścili BOR do prezydenta

"Bo gdyby polska ekipa była przygotowana na takie zdarzenie - tak jak w sierpniu, kiedy była w kamizelkach kuloodpornych z długą bronią, mogło dojść do reakcji obronnej" - stwierdził prezydent w TVN24. W sierpniu Lech Kaczyński przebywał w Gruzji, kiedy jeszcze trwał tam ostry konflikt z Rosją. Poza tym prezydent przyznał, że bardzo nie lubi lądować na ziemi, a tak pewnie by się stało, gdyby obok był BOR.

>>>Kaczyński o strzelaninie: Poszło kilka serii

"No i mogłaby się polać krew, bo to była rzeczywiście nieduża odległość. I jeżeli na ogień, który prawie na pewno nie był wymierzony we mnie, odpowiedzieliby ogniem do potencjalnych zabójców, to mogliby zginąć ludzie i po jednej i po drugiej stronie. A żyją, więc stało się dobrze, a nie źle" - uważa Lech Kaczyński.

Prezydent powtórzył, że jego zdaniem z pewnością strzelali Rosjanie. "To było oczywiste" - stwierdził. Dodał, że w materiale dyplomatycznym czytał o rosyjskim posterunku kontrolnym.

"To był teren, który nie był zajęty przez Rosjan przed 7 sierpnia, a teraz jest. Trafiliśmy na rosyjski posterunek kontrolny" - mówił Kaczyński. Jego zdaniem, to dowodzi, że Rosjanie są tam, gdzie nie powinno ich być zgodnie z sześciopunktowym planem pokojowym wynegocjowanym przez francuskiego prezydenta Nicholasa Sarkozy'ego.

"Nie dotrzymali umów i twierdzenia inne są twierdzeniami wynikającymi z filozofii: po pierwsze - ustępować Rosji, po drugie - ustępować Rosji, po trzecie - ustępować Rosji i po czwarte - ustępować Rosji" - powiedział prezydent.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj