Choć do wyborów prawie dwa miesiące, mają się odbyć 10 marca w czasie zebrania plenarnego biskupów w Warszawie, to już teraz trwają dziennikarskie spekulacje, kto przez następne pięć lat będzie kierował Kościołem w Polsce. Dla jednych pewnym kandydatem jest kard. Stanisław Dziwisz, inni uważają, że największe szanse ma abp Sławoj Leszek Głódź.

Obaj są często przedstawiani jako reprezentanci innych opcji w Episkopacie. Tymczasem publicysta ks. Kazimierz Sowa przestrzega przed zbyt pochopnymi opiniami. "Moim zdaniem możemy być zaskoczeni wyborem kogoś trzeciego, bo ważniejszym pytaniem jest, czy przypadkiem do tej funkcji nie powinien znów aspirować abp Józef Michalik?" - sugeruje. I przestrzega, aby szans kandydatów na przewodniczącego episkopatu nie rozpatrywać, jakby to była rywalizacja polityczna, ponieważ biskupi stosują zupełnie inne kryteria wyboru.

Jego sugestia potwierdza nasze informacje, według których najbardziej prawdopodobna jest reelekcja abp. Michalika. Dlaczego? "Jednym z głównym oczekiwań, jakie mają biskupi wobec przewodniczącego episkopatu, jest zachowanie jego jedności, a abp Michalik w ciągu ostatnich pięciu lat taką jedność Kościoła utrzymał" - mówi DZIENNIKOWI prezes Katolickiej Agencji Informacyjnej Marcin Przeciszewski.

Diagnozę tę potwierdza sam abp Michalik. Podsumowując pierwszą kadencję w poniedziałkowym wywiadzie dla DZIENNIKA, stwierdził: "Moim priorytetem była jedność Kościoła w Polsce przy świadomości różnic w sposobach pracy duszpasterskiej czy metodach osiągania celów". Jest on faworytem wyborów także z powodu sposobu, w jaki sprawował tę funkcję: "Starałem się też nie narzucać innym swojego zdania, często rezygnowałem z własnego, ale nigdy wbrew przekonaniom, i to uważam za swój sukces". Arcybiskup zapewnia jedność episkopatu, a jednocześnie swobodę biskupom w realizowaniu ich koncepcji. Jest tylko jeden problem, wciąż zastanawia się, czy chce kandydować na drugą kadencję. Z naszych informacji wynika, że jest on namawiany przez liczne grono biskupów, którzy dostrzegają jego zalety.

Jedność w episkopacie zagwarantowałby z pewnością kard. Stanisław Dziwisz, najczęściej wymieniany przez media jako faworyt wyborów. Jednak jak ustaliliśmy w wiarygodnym źródle, nie ma on zamiaru kandydować, skupia się bowiem na budowaniu Centrum Jana Pawła II w Krakowie i propagowaniu jego nauczania na całym świecie.

W tej sytuacji mocnym kandydatem jest metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź. "Niezwykle popularny wśród biskupów, najczęściej wybierany na przewodniczącego wielu gremiów episkopatu i co ważne, skuteczny, to on odbudował struktury ordynariatu polowego, do tego jest bardzo wyrazistą osobowością" - wymienia zalety metropolity gdańskiego publicysta katolicki Grzegorz Polak. Do tego z otoczenia arcybiskupa płyną sygnały, że zgodziłby się tę funkcję objąć. Jednak tak duża wyrazistość może być problemem. "Biskupi mogą się obawiać silnej osobowości abp. Głódzia. Tego, że może pociągnąć episkopat zbyt wyraźnie w jednym kierunku, próbować narzucić innym swoje zdanie" - dzieli się wątpliwościami jeden z rozmówców DZIENNIKA.

Ciekawą kandydaturą jest osoba metropolity warszawskiego abp. Kazimierza Nycza. Przemawia za nim aktywność duszpasterska w Warszawie, szukanie nowych sposobów ewangelizacji, otwarcie na różnorodne środowiska. "Jednak ma on bardzo dużo pracy w swojej archidiecezji i nie wiadomo, czy zgodziłby się przyjąć tę funkcję" - wątpi Grzegorz Polak. Nasi rozmówcy uważają, że będzie świetnym kandydatem w czasie następnych wyborów za pięć lat. Wtedy biskupi mogą przystać na większe zmiany w stylu pracy duszpasterskiej Kościoła, a abp Nycz, zapewne wówczas już kardynał, doskonale się do tego zadania nadaje.

p

Wybory bez kampanii

Sposób wyłaniania przewodniczącego episkopatu ma niewiele wspólnego z wyborami w polityce. Nie ma kampanii wyborczej, kandydaci nie prezentują programów, ich nazwiska do pierwszej tury nie są oficjalnie znane. Po niej zliczane są głosy i okazuje się, na kogo padły. Oczywiście wcześniej biskupi konsultują się między sobą i zgłaszają kandydatów, którzy ich zdaniem mają największe szanse. Takie konsultacje odbywają się właśnie teraz. Prawo głosu ma 104 biskupów, którzy są członkami Konferencji Episkopatu Polski. Wybierają spośród z 44 biskupów diecezjalnych. Aby zostać przewodniczącym, trzeba uzyskać więcej niż połowę głosów. Jeśli pierwsza tura nie da rozstrzygnięcia, odbywa się druga, a potem trzecie głosowanie. Gdy po trzeciej turze rozkład głosów jest identyczny, zwycięża biskup starszy święceniami, a następnie wiekiem.