Pięć lat za porwanie psa
Tego jeszcze w Polsce nie było. Pod Warszawą uprowadzono psa. Łupem porywaczy padł mały york. Na szczęście z tym porwaniem policjanci sobie poradzili.
- Plaga psów wyrzucanych przy drogach
- Pies ugotował się w aucie
- W Łodzi psy nie mają prawa szczeknąć
- Zaginiony pies sam zgłosił się na policję
- Amstaff o mało nie zagryzł dziecka
- Zobacz, jak Polak zrobił z psa kelnera
- Bestia z Opolszczyzny trafiła na plakaty
- "Irasiad" przechodzi operację
- Ukradł fotoradar, bo bał się mandatu
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 1°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Zwierzak zginął z posesji w podwarszawskiej Zielonce. Właściciele powiadomili policję, gdy tylko zorientowali się, że ich pupila nie ma w ogrodzie. Skojarzyli też jego zniknięcie z dostawczym polonezem, który kręcił się w okolicy.
Policjanci szybko ustalili dane właściciela samochodu. Strzał okazał się celny. Psa odnaleziono kilkanaście kilometrów od Zielonki, w miejscowości Wola Ręczajska. Spacerował z 24-letnim Marcinem T. i 18-letnią Magdaleną R. Oboje przyznali się do porwania zwierzęcia. York nie był zbyt drogi, wyceniono go na tysiąc złotych, ale dla właścicieli stanowił dużą wartość emocjonalną. Porywaczom grozi pięć lat więzienia.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!