Zarzuty w aferze strzykawkowej już za tydzień
Już za tydzień możemy się spodziewać pierwszych zarzutów w aferze strzykawkowej - dowiedział się dziennik.pl. Prokuratura w Lublinie chce pociągnąć do odpowiedzialności zarówno dyrekcję szpitala, w którym wykryto skażone strzykawki, jak i ich dystrybutora oraz importera.
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Dziennik.pl dowiedział się, że na razie odpowiedzialność ma ponieść personel radomskiego szpitala, w którym wykryto skażone strzykawki, oraz dystrybutor i importer sprzętu medycznego. Wszyscy odpowiedzą za zaniedbanie, bo dowiedzieli się o skażeniu i nie poinformowali o tym fakcie Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych.
Jednocześnie prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie narażenia na utratę życia i zdrowia pacjentów. "W tej sprawie kontaktujemy się z hiszpańskim wymiarem sprawiedliwości i producentem strzykawek. To potrwa trochę dłużej" - wyjaśnia Marek Woźniak.
Dziennik.pl ustalił również, gdzie trafiły skażone strzykawki. Okazuje się, że zostały rozprowadzone jeszcze w dwóch miastach oprócz Radomia, od którego zaczęła się afera strzykawkowa. Do warszawskich szpitali i hurtowni trafiło 57600 sztuk, a do łódzkich - 96000 sztuk. W obu miastach ze strzykawek korzystało około 30 szpitali.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!